3 429 odsłon

`Nie zdarzają się przypadki, żeby po marihuanie mąż bił żonę`

Jerzy Vetulani – profesor nauk przyrodniczych, psychofarmakolog, neurobiolog, biochemik, członek Polskiej Akademii Nauk i Polskiej Akademii Umiejętności, doctor honoris causa Śląskiego Uniwersytetu Medycznego i Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

– Znacznie łagodniej traktujemy pobicie dziecka, żony czy męża niż posiadanie niewielkiej ilości substancji, która nikomu nie szkodzi, a tylko obraża czyjeś przekonania – mówi w rozmowie z TOK FM, prof. Jerzy Vetulani, psychofarmakolog, neurobiolog i biochemik. Vetulani jest przekonany, że najgłośniej przeciwko denepenalizacji krzyczy narkobiznes. – A on się bardzo ładnie maskuje troską o zdrowie społeczne – ocenia.

Zdecydowana większość zapytanych przez nas Polaków – 48 proc. – nie chce karania za posiadanie niewielkich ilości „miękkich narkotyków„, a 32 proc. opowiada się zdecydowanie przeciwko takiemu rozwiązaniu. Jedynie 27 proc. pytanych sprzeciwia się depenalizacji – wynika z sondażu przeprowadzonego przez Instytut Nauk Społeczno-Ekonomicznych na zlecenie Radia TOK FM. W Polce kończy się narkofobia? – Wydaje mi się, że tak. Kropla drąży skałę nie siłą, lecz częstym padaniem – mówi w rozmowie z TOK FM prof. Jerzy Vetulani, psychofarmakolog, neurobiolog i biochemik z PAN i PAU.

Jak tłumaczył, coraz więcej osób przyjmuje argumenty o szkodliwości kryminalizacji posiadania miękkich narkotyków. – Mało kto zdawał sobie sprawę, jaką olbrzymią stratą społeczną jest osadzenie na rok czy pół roku człowieka normalnie działającego w społeczeństwie. Przyłapany nagle z niewielką dawką narkotyku na własny użytek, zostaje wytrącony ze swojej roli społecznej. I to nie na rok. Całe życie jego zostaje zmarnowane – przekonuje prof. Vetulani. – Nasz Sejm powziął kiedyś straszną decyzję, że osoba skazana prawomocnym wyrokiem sądowym jest pozbawiona biernego prawa wyborczego. Gdyby coś takiego zastosowano za komuny, to żaden z opozycjonistów nie mógłby zostać wybrany do władzy – porównuje.

Długie palenie ogłupia. Prawda czy fałsz?

Często pojawia się argument, że długotrwałe i regularne palenie marihuany powoduje dosłowne „ogłupienie” i nieodwracalne zmiany w mózgu. – Badania tego nie wykazują. Ślady THC, i to nawet w znaczących ilościach, mogą być odkryte we krwi nawet po dwóch-trzech tygodniach. Stąd wzięło się myślenie, że działa niesłychanie przewlekle – dementuje prof. Vetulani.

Badania na ludziach wykazują, że osoby, które brały dość dużo marihuany przez długi okres czasu, po odsunięciu substancji na pół roku, nie wykazują żadnych różnic w porównaniu z osobami, które marihuany nie używały.

Holendrzy nie są głupsi

Nasz rozmówca zwracał także uwagę, że nie widać różnic między obywatelami krajów, gdzie marihuana jest dozwolona, a tymi, gdzie jest zakazana. – Nie sądzę, żeby Holendrzy w średnim wieku byli gorsi intelektualnie niż Rosjanie czy Polacy – podkreśla uczony.

Przyznał jednocześnie, że jeśli chodzi o szkodliwość, czy jej brak, mówi się głównie o znaczeniu substancji psychoaktywnej. – A to podobnie, jak z tytoniem. To nie nikotyna jest główną przyczyną części schorzeń tylko palony materiał roślinny – porównywał.

Mówiąc o badaniach, prof. Vetulani zaznaczał, że wyniki poziomu szkodliwości często zależą od przekonań badacza. – Nie sądzę, żeby to były świadome oszustwa. Ale jak ktoś wierzy, że to jest szkodliwe, robi doświadczenia tak długo, aby wyszła jakaś szkodliwość. Jeśli ktoś wierzy, że jest nieszkodliwe, to będzie lekceważył ewentualne sygnały niebezpieczne – mówi.

Co szkodliwsze? „Po marihuanie nikt nie bije żony…

Neurobiolog przyznał, że trudno jest porównywać szkodliwość marihuany i alkoholu w sensie społecznym. Dla „trawki” po prostu brak porównywalnych danych, jako że nadużywa jej znacznie mniej osób niż alkoholu. – Pewnych zjawisk jeszcze nie znamy – mówi.

Pewne porównanie można jednak przeprowadzić. – Marihuana powoduje, że jesteśmy rozluźnieni, alkohol powoduje agresje. Nie zdarzają się przypadki, żeby po marihuanie mąż bił żonę, wręcz przeciwnie. Tymczasem alkoholizm jest w zasadzie główną przyczyną przemocy w rodzinie. Do tego agresja tłumu – wylicza prof. Vetulani.

Jeżeli chodzi o kwestie zdrowotne, to bardzo dobrze wiemy, ile osób pośrednio i bezpośrednio umiera po alkoholu. Po marihuanie nie mamy gwałtownych zgonów – dodaje.

Marihuana jest bardziej szkodliwa. Bo łamiemy prawo…

Zdaniem profesora, jest jednak jedna kwestia, pod względem której marihuana jest dużo szkodliwsza od alkoholu. – Łamiemy prawo, mamy poczucie robienia rzeczy nielegalnej. Jestem po drugiej stronie prawa. A przecież od rzemyczka do koniczka, potem już łatwiej łamać kolejne przepisy – tłumaczy. – Społeczeństwo nie może być uczone łamania prawa.

Jak powinna wyglądać kwestia prawna marihuany?

Jak zatem powinna wyglądać, zdaniem prof. Vetulaniego, sytuacja prawna narkotyków? Całkowita depenalizacja marihuany, sprzedawana legalnie jak tytoń, opatrzona akcyzą, a zyski państwa powinny iść na podniesienie poziomu życia zdrowotnego obywateli.

Ograniczenia wiekowe w dostępności, podobne jak w alkoholu. – Choć może wystarczyłby wiek 15 lat. Uważam, że piętnastolatki są mądrzejsze znacznie bardziej od starych parlamentarzystów – komentuje dla TOK FM psychofarmakolog.

Jego zdaniem „twarde” narkotyki powinny być traktowane jak leki i dostępne na receptę w aptekach.

Trudniej wyjść z uzależnienia, gdy substancja jest nielegalna

Profesor nie ma wątpliwości, że uzależnienie jest nieszczęściem. Zaznacza przy tym: – Im bardziej substancja jest nielegalna, tym bardziej pociąga za sobą dewastację, bo ludzie, którzy chcą zerwać z nałogiem, nie pójdą do lekarza. Od razu przecież wyjdzie na to, że są przestępcami – zwraca uwagę.

Najgłośniej krzyczy narkobiznes

To charakterystyczne dla naszego wymiaru sprawiedliwości. Znacznie łagodniej traktujemy pobicie dziecka, żony czy męża niż posiadanie niewielkiej ilości substancji, która nikomu nie szkodzi, a tylko obraża czyjeś przekonania – komentuje.

Wydaje mi się, że najsilniejszy sprzeciw przeciwko depenalizacji wychodzi z kręgu narkobiznesu, a on się bardzo ładnie maskuje troską o zdrowie społeczne – podsumowuje prof. Jerzy Vetulani.

via: TokFM



Dodaj szybki komentarz


  Jeżeli masz już konto Zaloguj się

Komentarzy: 3

  1. avatar
    RulujeGibony

    Ja i tak będę palił trawkę i tak więc wyjebka czy jest ona legalna czy nie Pale już od 7 lat i co dalej chodzę nawet teraz piszę i wcale nie czuje się źle wręcz przeciwnie chociaż przy Joincie to chwila relaksu i od całego tego pojebanego systemu który robi co mu się żywnie podoba ustawy są za łapówki i tyle TV nie oglądam bo robi z mózgu pranie I nikt nie jest głupi ile razy coś obiecywali że będzie lepiej itp. itd. a jest do kurwy nędzy gorzej !! Moim zdaniem to nie za marihuanę powinni karać tylko polityków za to że kłamią i z dupy gębę robią. Oni nas nie szanują dlaczego my mamy szanować ich wymysły które im się nie podobają JEBAĆ SYSTEM !!!!

  2. avatar
    Brussli

    Ludzie Powinni byc karani za czyny robione pod wplywem A nie za to ze usiada ze znajomymi i zapala lub za posiadanie przeciesz nikomu krzywdy nie robia Wedlug mnie wieksza krzywde zrobili ksieza dzieciom gdy kazali na otrzesinach zlizywac sobie bita smietane z kolan niz osoba ktora poczestuje jointem osobe ktora bedzie chciala zapalic a co do dealerow oni nie biora sie z tego ze nagle sobie wpadna na pomysl zeby sprzedawac ganje wiekszosc z nich przez swoja sytuacje finansowa sa zmuszeni do tego coz 2000zl miesiecznie i rodzina na utrzymaniu nikogo nie zadowala ,,I,, to dla was politycy. .Jeszcze jedno jestem zwyklym studentem ktory nie widzi przyszlosci dla siebie w tym kraju Nie o taka Polske Sobieski Walczyl.

  3. avatar
    Rrr!!!

    mądre słowa… narkobiznes! nie od wczoraj wiadomo ze politycy nie chca legalizacji bo nie mieli by z tego takich wplywow jak z podatkow odprowadzanych od legalnej sprzedazy.
    a tak mafia placi politykowi co by zaglosowal przeciwko legalizacji i obie strony sa zadowolone!

Polecamy: Bangla Wall