4 723 odsłon

Marihuana zrobiła ze mnie troki od kalesonów

Robert Rutkowski, certyfikowany terapeuta uzależnień

– Nie koncentrujmy się na tym, co palimy, tylko dlaczego – mówi Robert Rutkowski, certyfikowany terapeuta uzależnień

Aleksandra Szyłło: Jako dziennikarka piszę teksty informujące, że z naukowego punktu widzenia marihuana jest dużo mniej szkodliwa od alkoholu i papierosów oraz lobbuję za tym, by nie karać więzieniem za małe ilości trawy na własny użytek. Ale nachodzi mnie jedna wątpliwość: czy nie doszło do takiej paradoksalnej sytuacji, że na przekór tym nic nie wiedzącym zakapiorom, pragnącym zamykać za skręta, wytwarzamy atmosferę, że marihuana jest cool.

Robert Rutkowski: Dwie rzeczy trzeba jasno rozdzielić: na podstawie naukowej wiedzy powinniśmy dążyć do tego, by nasze państwo podchodziło do tematu narkotyków w sposób nowoczesny – czyli nie karanie, a pomoc, redukcja szkód itd. Natomiast mrużenie oka, że ja paliłem, ty paliłeś i trawa jest cool jest idiotyzmem. Cool jest moja żona, ponieważ potrafi żyć pełnią życia bez używek. Natomiast ja jestem mniej cool, ponieważ aby dojść do tej prawdy eksperymentowałem z używkami i zapłaciłem za to dużą cenę.

Skupmy się na marihuanie. Czy mogę sobie w najbliższy weekend raz zapalić? Gdzie jest granica bezpieczeństwa?

– Tego nikt ci nie powie. Znam osoby, które palą 30 lat i nic im nie jest, wcale nie potrzebują się leczyć. Miałem też pacjenta, młodego chłopaka, który raz zapalił zioło i dostał ciężkiej psychozy. Przyprowadzili go do mnie jego rodzice. Jeden joint sprawił, że ujawnił się w nim cały natłok jego kompleksów, lęków, trosk. To, co miał poukrywane głęboko, wypłynęło z ogromną mocą. Stanął w drzwiach mojego gabinetu jak galareta. Tak skrajne przypadki zdarzają się niezwykle rzadko, ale pamiętajmy jedno: im większy masz problem sam ze sobą, tym większe prawdopodobieństwo, że on się po zażyciu jakiejkolwiek substancji psychoaktywnej ujawni. Natomiast jeśli nie masz problemu, to masz o wiele mniejszą motywację, żeby cokolwiek brać, tu jest ta zagwozdka.

Efekt wypalenia trawy bywa nieprzewidywalny. W powszechnym przekonaniu joint gwarantuje śmiechawkę i rozluźnienie, a akurat ty możesz mieć odwrotnie, możesz się głęboko zdołować.

Kluczowa jest motywacja: dlaczego chcesz wypić kieliszek lub zapalić. Jeśli czujesz, że „musisz”, to zamiast kupować wódkę czy skręta lepiej od razu idź wykup wizytę u psychologa. Albo pogadaj z nie ćpającym zaufanym przyjacielem.

Ustaliliśmy już, że marihuana jest mniej szkodliwa od alkoholu, ale to też ucieczka od rzeczywistości. Warto koncentrować się nie na pytaniu „co palimy”, tylko „dlaczego”. Spójrz, tam za nami siedzi pani i pali papierosa. Co myślisz, jak na nią patrzysz?

Że pewnie ma jakiś problem

– Otóż to. Z badań wynika, że osoba paląca papierosy coraz częściej postrzegana jest jako człowiek nie radzący sobie. I z marihuaną jest oczywiście tak samo. Amerykanie nazwali to „efekt upojnego idioty” – osoba intoksykująca się coraz rzadziej jest dobrze postrzegana.

A Ty jaką cenę zapłaciłeś za palenie marihuany?

– Moja kobieta powiedziała, że odchodzi. Nie mogłem w to uwierzyć! To było jakieś 20 lat temu. Postawiła mi ultimatum, że albo trawa albo ona i ja wybrałem trawę. Jak sobie z tego zdałem sprawę, to był pierwszy poważny sygnał, że coś jest bardzo nie halo. Prawdziwą potrzebę zmiany poczułem jeszcze później: paliłem i było mi coraz gorzej. Istnieje taki stan przejarania. Miałem stany depresyjne. Wtedy przestałem. Do formy wróciłem po roku. To bardzo trudny okres – pół roku już nie palisz i nadal jesteś do niczego.

A co mi było? Marihuana zrobiła za mnie troki od kalesonów. Nie miałem ochoty na seks z ukochaną kobietą, przestałem prowadzić auto, przestało mi się chcieć. To jeden z najważniejszych skutków palenia trawy: brak chęci do pracy, do tworzenia.

Moi pacjenci, którzy mają problem z marihuaną, często są onanistami – nie chce im się wysilać na grę wstępną, rozmowę, wyjście do kina, zrobienie kolacji. Wybierają drogę najłatwiejszą.

Mam też innych pacjentów – pary, które bez trawy w ogóle nie potrafią. To jest mit, że narkotyk poprawia życie seksualne. Niech przykładem będzie moja osobista kompromitacja: dawno temu byłem w łóżku z kobietą, oboje po trawie, ona krzyczy z rozkoszy. A mój wzrok pada nagle niechcący na półkę z książkami. I koniec. Po trawie możesz koncentrować się tylko na jednej rzeczy jednocześnie. Więc ja widząc, że na półce brakuje trzech tytułów, po prostu wstałem i zacząłem ich szukać.

Czy mimo swoich doświadczeń jesteś za legalizacją marihuany w Polsce?

– Tak, ci, którzy chcą się ogłupiać, niech to robią legalnie. Niech robią z siebie osoby nie do końca sprawne twórczo, zawodowo.

Inną kwestią jest marihuana lecznicza. To jest nam bardzo potrzebne. Marihuana ma np. moc znacznego redukowania skutków ubocznych chemioterapii. To jest nauka i to trzeba docenić. Ale to inny temat.

Mnie niepokoi, że widzę iż bycie rekreacyjnym jaraczem staje się coraz bardziej modne, nie tylko wśród młodzieży, również wśród bardzo dorosłych, wykształconych ludzi. Z własnego doświadczenia powiem, że warto poszukać innej pasji.

autorka: Aleksandra Szyłło
via: Gazeta Wyborcza



Dodaj szybki komentarz


  Jeżeli masz już konto Zaloguj się

Komentarzy: 5

  1. avatar
    DobryChlopak

    Widze ze Pan Rutkowski za glupi jest po prostu do palenia marihuany.Palil pan bo pan chcial czy zeby szpanowac bo z tego co wynika to malo co pan wie o paleniu mimo ze jest pan po studiach to i tak niema pan pojecia o marihuanie. Bierze pan z wlasnego zycia doswiadczenia i wypisujac takie smieci chce pan wszystkim zrobic wode z mozgu, pale juz pare ladnych lat i nigdy nie mialem takich problemow jak pan, wiec skoro dopuszczaja takich debili do wypowiadania sie na temat na ktory nic nie wiedza, a mieli z nimi kiedys doswiadczenia to na pana miejscu bym sie nie wypowiadal takimi tematami bo sam z siebie pan robisz posmiewisko ..i.. elo

  2. avatar
    Czacha

    Pan Rutkowski jest tak zwanym niskim levelem palacza i nigdy nie zrozumie kultury 420. Sa ludzie ktorzy ogarniaja faze i nie, mimo paru prawdziwych faktow w tym artykule musze przyznac ze seks po marichuanie to najlepszy seks jaki doznalem jak narazie, pan rutkowski widocznie nie ogarnia lub woli reke od swojej „ukochanej partnerki” (cwel). Co do oglopiania siebie itp, marichuana zmienia poglad na swiat, owszem, ale to ze pamietam mniej jest rekompesonowane przez na przyklad wieksza inspiracje i tak zwana rozkminke czyli glebokie mysle o czyms o czym pan rutkowski nigdy nie pomysli nawet nie mowiac o zrozumieniu. Mysle ze pan rutkowski powinien zajarac blanta, wsiasc na rower z zona, pojechac na lono natury zrobic swoje i podziekowac naszej zielonej pannie za swoja pieknosc, no i jeszcze powinien posluchac muzyki i sie wyluzowac a nie spinac bo mu ksiazeczka zniknela -.- .

  3. avatar
    Span1ard

    Przerwał bzykanko by poszukać tytułów bo był najarany…
    chyba jarał crack…
    Same kłamstwa w tym necie.

  4. avatar
    Ester

    alcazar, dobrze prawisz, bardzo dobrze. Zauważ jednak, że dzięki tej zasłonie dymnej wielu ludzi znalazło dla siebie lekarstwo zdrowsze i przede wszystkim skuteczniejsze od tabletek :)

    Pan Rutkowski trochę za bardzo wyolbrzymił zjawisko palaczy, którym marihuana szkodzi na psychę. Przecież to wyjątki, a w tym wywiadzie to główny temat. No i to, że ktoś pali, nie znaczy od razu, że ucieka tą drogą od problemu. Odniosę się do wypowiedzi alcazara i zapytam: czy jeśli ktoś zajada kiełbaskę z grilla, tzn., że ma problem?

  5. avatar
    alcazar

    Prawda jest taka, że marihuana lecznicza to ściema… owszem, może i pomaga na jakieś tam dolegliwości, ale w rzeczywistości, gdyby nie była tak przyjemnym środkiem „reakreacyjnym”, nikomu nie chciało by się wokuł niej robić tyle szumu…
    Marihuana lecznica = zasłona dymna dla Marihuany reakreacyjnej. Zasłona wykreowana specjalnie dla zacofanych i nie skłonnych do zmian, rozwoju i poznawania świata głąbów oraz ludzi nie potrafiących racjonalnie się kontrolować takich jak Pan terapeuta Rutkowski.
    I dobrze… od czegoś trzeba zacząć, żeby zmienić świat. Nie zapomnijmy jednak, że na samym końcu zawsze jest prawda. Prawda, że każdy człowiek ma prawo do chwili relaksu i przyjemności. Do dawkowania sobie jej kiedy tylko ma na to ochotę. Kto neguje to prawo jest hipokrytą bądź niedorozwiniętym głąbem – bo przecież gdzie nie spojżysz ludzie wlewają w siebie hektolitry wódeczki, nalewczki, piwka, winka… zjadają czekoladki, zjadają ciasteczka, pączki, kiełbaski z grilla… czy to pan policjant, czy to ksiądź, nauczycielka, polityk, babcia czy dziadziuś… Nie będzie nigdy prawdziwej wolności i zrozumienia dla ludzi palących Marihuanę puki reszta nie zrozumie że jaranie tak zwanego jointa jest dokładnie tym samym.

    Od wielu lat palę marihuanę. Bongosika odpalam raz na tydzień, dwa… czasami częściej, czasami rzadziej. Ostatnio rzadziej bo dużo roboty umysłowej, a nie lubię „zamułki” z samego rana, szczególnie kiedy dużo do główkowania… Palę z przyjaciółmi i z kobietą, dlatego też nigdy nie miałem takiego ultimatum jak Pan terapeuta. Zajebisty seks po zielsku to nie mit, a fakt. Ale jak się nie rozumie jak coś działa to tak jest… a właśnie, a po winie to zawsze Ci, Panie penis staje?..

    Tak więc…

    Głąbie! pamiętaj, że tylko od Ciebie zależy czy dalej chcesz pozostać głąbem…

Polecamy: Bangla Wall