2 837 odsłon

Jest oskarżenie dla Kory za 2,83 grama marihuany


Sąd otrzymał właśnie akt oskarżenia przeciwko popularnej piosenkarce. Za posiadanie niespełna trzech gramów marihuany Oldze Jackowskiej grozi do trzech lat więzienia. – To absurd – komentuje jej partner Kamil Sipowicz

Policjanci przyszli do domu Kory na warszawskich Młocinach 12 czerwca br. Towarzyszyli im celnicy. To oni w wielkiej sortowni przesyłek pocztowych odkryli paczkę (wywąchał ją pies), która, jak się później okazało, zawierała 60 gramów marihuany. Przesyłka była adresowana na Ramonę Sipowicz, czyli ukochaną suczkę piosenkarki. Narkotyki były ukryte w maskotce.

Nie było podstaw do umorzenia

Na tej podstawie policjanci chcieli przeszukać dom artystki i jej partnera Kamila Sipowicza. Kora poproszona o wydanie „rzeczy, których posiadanie jest zabronione lub pochodzących z przestępstwa„, sama przyniosła policjantom paczuszkę z marihuaną. – Podejrzana dobrowolnie wydała środki odurzające – mówi prok. Dariusz Ślepokura, rzecznik stołecznej prokuratury.

Ta paczka leżała na wierzchu, Kora im ją po prostu dała – mówi Kamil Sipowicz, partner artystki. – A przeszukanie i tak się odbyło.

Po zważeniu okazało się, że to dokładnie 2,83 grama marihuany. Artystka jeszcze tego samego dnia usłyszała zarzut posiadania narkotyków.

Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii przewiduje za to przestępstwo do trzech lat więzienia. Ale prokurator (lub sąd), zgodnie z tą samą ustawą, może też umorzyć postępowanie, jeśli w grę wchodzi mała ilość narkotyków przeznaczonych na własny użytek i kiedy istnieje mała szkodliwość społeczna czynu.

Adwokat podejrzanej złożył wniosek o umorzenie postępowania, ale nie było do tego podstaw – mówi prok. Katarzyna Szyfer, szefowa żoliborskiej prokuratury.

Dlaczego? Prokurator nie chce mówić o szczegółach, ale powodów mogło być kilka. Po pierwsze, śledczy przyjmują, że o narkotykach posiadanych na własny użytek można mówić w przypadku jednej, dwóch działek. Tymczasem z 2,8 grama, choć to niewielka ilość, można przygotować 5-6 skrętów. Ważniejsze jednak było to, że Kora nie przyznała się do stawianych jej zarzutów. Nie złożyła też szczegółowych wyjaśnień (ma takie prawo). Podczas przesłuchania, wiemy to nieoficjalnie, powiedziała tylko, że narkotyki nie są jej, w jej domu bywa wielu ludzi i być może ktoś zostawił marihuanę.

„To absurd”

Nie możemy traktować kogoś inaczej tylko dlatego, że jest znanym artystą. Prawo jest równe wobec wszystkich – mówi jeden ze śledczych. – Zresztą bardzo lubię piosenki Kory, szczególnie z początków Maanamu – dodaje.

Decyzję o umorzeniu będzie mógł jeszcze podjąć żoliborski sąd, do którego we wtorek trafił akt oskarżenia przeciwko Korze.

Ta sprawa to absurd. Przecież po to była nowelizacja ustawy, by nie karać za podobne przypadki – komentuje Kamil Sipowicz. – Poza tym ktoś mógł marihuanę dla mnie zostawić. Jestem członkiem honorowym Wolnych Konopi, piszę właśnie trzecią książkę o marihuanie. Ale Kora im to podała, więc skupiło się na niej – podkreśla.

Sipowicz jest przekonany, że prokuratura mogła sprawę umorzyć, ale bała się to zrobić ze względu na jej medialność i ewentualny zarzut, że inaczej traktuje znane osoby.

Tymczasem w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Mokotów wciąż toczy się postępowanie w sprawie przesyłki, w której było 60 gramów marihuany. – Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów – mówi prok. Dariusz Ślepokura.

Wiele wskazuje na to, że ten wątek sprawy zostanie umorzony. Prokurator musiałby bowiem udowodnić, że Kora (albo ktoś inny) świadomie zamówiła dla siebie przesyłkę z marihuaną. A takich dowodów na razie nie udało się znaleźć.

via: Gazeta.PL



Dodaj szybki komentarz


  Jeżeli masz już konto Zaloguj się

Komentarze

Brak komentarzy

Polecamy: Bangla Wall