6 011 odsłon

Marihuana bez haju

W północnym Izraelu znajdują się uprawy, których dokładna lokalizacja utrzymana jest w sekrecie. Roślin strzegą wysoki płot, kamery monitoringu i uzbrojony strażnik. Tylko charakterystyczny słodkawy zapach podpowiada, że taką ochroną otoczona jest plantacja… konopi indyjskich. Jednak dla poszukiwaczy wrażeń, jakie daje „trawa”, krzaczki te mogłyby się okazać rozczarowaniem.

To właśnie na znajdującej się na wzgórzach Galilei plantacji medycznej naukowcy wyhodowali nową, specjalną odmianę marihuany. Jak twierdzą, będzie można stosować ją w leczeniu bólu i niektórych dolegliwości z pominięciem narkotycznych efektów takiej kuracji.

Rośliny ze szczepu nazwanego Avidekel przyniosą ulgę, ale po ich zażyciu pacjent nie odczuje odurzenia.

Centrum dystrybucji medycznej marihuany firmy Tikun Olam w Tel Avivie

Nie wszyscy chcą być na haju

Bycie na haju to nie zawsze to, czego pacjenci potrzebują. Czasem jest to niechciany efekt uboczny. Dla niektórych ludzi to nie jest nawet przyjemne – powiedział Zack Klein, dyrektor ds. rozwoju w Tikun Olam – firmie, która opracowała specjalną odmianę rośliny.

Konopie zawierają ponad 60 składników zwanych kanabinoidami. THC jest najbardziej znanym z nich, niekoniecznie z powodu medycznych korzyści, jakie daje. Bardziej popularne są jego właściwości psychoaktywne, które dają uczucie emocjonalnego „odlotu„.

Ale marihuana zawiera również kanabidiol, inaczej CBD, substancję, która według niektórych badaczy ma działanie przeciwzapalne. W przeciwieństwie do THC trudno wiąże się z receptorami w mózgu i dlatego może działać nie powodując haju.

Najlepszy stosunek kanabinoidów?

Konopie indyjskie są uznawane w Izraelu za nielegalny narkotyk. Wykorzystanie ich w leczeniu po raz pierwszy dopuszczono w 1993 r. Obecnie stosuje się je w terapii 9 tys. osób cierpiących m.in. z powodu raka, choroby Parkinsona, stwardnienia rozsianego, choroby Leśniowskiego-Crohna i zespołu stresu pourazowego.

Jak podkreślił Klein, konopie ze szczepu Avidekel są wolne od THC, mają za to bardzo wysoką zawartość CBD. – Możliwe, że uzyskany w niej stosunek CBD do THC jest najwyższym wśród tych, jakie udało się uzyskać zajmującym się marihuaną firmom medycznym na świecie – ocenia Raphael Mechoulam, profesor chemii medycznej na Uniwersyteci Hebrajskim w Jerozolimie.

Ale przemysł nie jest ściśle zorganizowany, więc nie można dokładnie śledzić tego, co robią inne firmy – zaznacza.

Pracownik firmy Tikun Olam dogląda uprawę medycznej marihuany

„To wielki dar”

Szczep Avidekel został już dopuszczony do użytku medycznego. Jak podkreśla Klein, może on być wykorzystywany do leczenia takich chorób jak reumatoidalne zapalenie stawów, zapalenie jelita grubego i wątroby, cukrzycy i chorób serca, nie powodując żadnych skutków ubocznych.

Około 10 pacjentów stosowało nową odmianę marihuany w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. – To ogromna zaleta. Mogę palić w ciągu dnia, funkcjonować z dużo mniejszym bólem i pozostaję skoncentrowany, pracuję, prowadzę samochód. To wielki dar – powiedział jeden z nich. Pozytywne efekty odczuły również inne osoby z grupy testowej.

„Zwykła” też potrzebna

Takie korzystne rozwiązanie nie oznacza jednak, że lekarze zrezygnują ze stosowania „zwykłej” marihuany. Zawarte w niej THC oprócz oddziaływania psychoaktywnego daje też własne unikalne efekty, które łagodzą objawy niektórych chorób. – Nie martwcie się, myślę, że konopie z THC nadal będą w użyciu – podsumowuje Klein.

Tikun Olam – Medical Cannabis Greenhouse


via: Reuters



Dodaj szybki komentarz


  Jeżeli masz już konto Zaloguj się

1 Komentarz

  1. avatar
    jaro

    co te żydki znowu wymyśliły?!

Polecamy: Bangla Wall