3 313 odsłon

Kwaśniewski przyznaje się do błędu w sprawie narkotyków

Były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski przyznał w artykule dla New York Times, że błędem był jego podpis pod ustawą bezwzględnie karzącą za posiadanie narkotyków. Zapowiedział, że będzie walczył o zmianę nastawienia w naszej części Europy.

Aleksander Kwaśniewski ogłosił przystąpienie do sławnej, utworzonej rok temu, międzynarodowej Światowej Komisji ds. Polityki Narkotykowej na łamach The New York Times’a 10 maja. W obszernym artykule przyznał, że 12 lat temu jako prezydent Polski przyczynił się do wprowadzenia polityki, która nie tylko nie ograniczyła obrotu narkotykami, nie zaprowadziła do więzienia dilerów narkotykowych, ale zwichnęła życie wielu Bogu ducha winnych palaczy trawki.

W 2000 roku jako prezydent podpisałem jedną z najbardziej w Europie restrykcyjnych ustaw dotyczących posiadania narkotyków. Posiadanie jakiejkolwiek ilości zakazanych substancji groziło więzieniem do 3 lat – pisze Kwaśniewski. – Zakładaliśmy, że prawo do zatrzymania i karania osób za posiadanie nawet minimalnej ilości narkotyków, nawet marihuany, zwiększy skuteczność walki z handlarzami. Zakładaliśmy, że perspektywa więzienia odstraszy ludzi od używania narkotyków i tym samym obniży popyt na nie. Myliśmy się w obu sprawach.

Kwaśniewski przytacza zeszłoroczne druzgocące badania Instytutu Spraw Publicznych, które wykazały, że represyjne prawo nic nie dało. Do aresztów i więzień szli konsumenci narkotyków (30 tysięcy w 2008 r. wobec 2,8 tys. w 2000 r.) a nie handlarze, handel się nie zmniejsza, nie spada ani popyt, ani podaż, ceny rosną lub nie spadają, a państwo trwoni na bezskuteczne represje ok. 80 mln złotych, które mogły zostać wydane na prewencję, edukację i rehabilitację osób uzależnionych.

Represje są nieskuteczne

Śladem wielu innych byłych mężów stanu, prezydentów, premierów a także wybitnych biznesmenów , ekonomistów i intelektualistów ze świata były dwukrotny prezydent Polski przyznał się do osobistego błędu oraz wsparł coraz szerszą koalicję, która chce odrzucenia dotychczasowej bezwzględnej wojny z narkotykami prowadzonej od pół wieku za pośrednictwem ONZ oraz przez większość najpotężniejszych krajów świata, jak USA, Chiny czy Rosja.

Według pierwszego raportu Światowej Komisji z czerwca 2011 roku na świecie walka z handlem narkotykami pochłania rocznie ponad 100 mld dolarów. I jest tak samo bezskuteczna jak w Polsce, bo podaż i konsumpcja rosną bezustannie. Nie mówiąc o tysiącach ofiar bezwzględnej wojny państw i rządów z przestępczymi sieciami narkotykowymi, wojnach gangów między sobą o wpływy i kontrolę szlaków szmuglu.

Komisja przekonująco wykazała, że wskutek uporu przy wojnie na zakazy i represje świat marnotrawi pieniądze, które powinny iść na profilaktykę, rehabilitację i przeciwdziałanie społecznym i zdrowotnym skutkom narkomanii, m.in. na rozdawnictwo strzykawek, co pozwala ograniczyć zakażenia HIV czy żółtaczką, oraz terapie substytucyjne, które przywracają społeczne działanie osobom uzależnionym.

250 mln uzależnionych

Sama ONZ szacuje, że w latach 1998-2008 światowe spożycie opium i pochodnych wzrosło o 34 proc., kokainy – o 27 proc., a marihuany – o 8,5 proc. Podobnie wzrosła liczba ludzi uzależnionych – ludzi biorących narkotyki jest dziś około 250 mln.

Globalna wojna przeciw narkotykom poniosła klęskę, a dla ludzi i społeczeństw na całym świecie miała druzgocące skutki – pisało rok temu 19 członków komisji. – 50 lat po ogłoszeniu ONZ-owskiej konwencji ds. narkotyków radykalna reforma polityki narkotykowej stała się pilna i konieczna.

Raport firmują m.in. były sekretarz generalny ONZ Kofi Annan, były szef dyplomacji USA George Schultz, były szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej Paul Volcker, były sekretarz generalny NATO Javier Solana, byli prezydenci: Brazylii Fernando Henrique Cardoso, Kolumbii César Gaviria, Meksyku Ernesto Zedillo, Szwajcarii Ruth Dreifuss oraz premier Grecji Jeorjos Papandreu, pisarze Carlos Fuentes i Mario Vargas Llosa.

Komisja domaga się rewizji bezwzględnego zakazu i karania upraw, konsumpcji i handlu narkotykami – bez różnicy, czy chodzi o rolnika, narkomana czy handlarza. Przypomina m.in. że chłopi uprawiający mak czy kokę to drobni rolnicy zarabiający na życie swoich rodzin, a nie kryminaliści. Żeby przestali się zajmować uprawą tych roślin, trzeba im zapewnić inne źródła dochodów.

Dotychczasowa wojna kosztowała miliony dolarów podatków, nakarmiła bandytów i uśmierciła tysiące ludzi – mówił członek komisji Richard Branson, brytyjski miliarder, założyciel linii lotniczych Virgin Airlines.

Narkomania to kwestia zdrowia publicznego

Ludzi uzależnionych trzeba przestać ścigać i karać jak przestępców, traktować ich jak ofiary nałogu i dilerów, a narkomanię – jako kwestię zdrowia publicznego. – Uzależnieni są ofiarami, trzeba traktować ich jak pacjentów i szanować ich prawa – mówi Komisja.

Komisja postuluje upowszechnienie terapii uzależnionych z użyciem tzw. zamienników, jak metadon, buprenorfina, a nawet heroina, stosowanych z dobrym skutkiem w Kanadzie, Portugalii, Holandii i Szwajcarii oraz niektórych stanach USA.

Poszczególne kraje powinny włączyć się w regulowanie i kontrolę rynku, zaczynając od marihuany. Oznaczałoby to ich legalizację i drastyczny spadek cen na ulicach, co podkopie władzę i krociowe zyski gangów narkotykowych.

W Polsce zmiany w dobra stronę

Wiele krajów przestało już karać za posiadanie małych ilości narkotyków m.in. Meksyk, Brazylia, inne są w trakcie zmiany prawa np. Kolumbia. Także w Polsce od ubiegłego roku prokurator może odstąpić od ścigania osoby mającej przy sobie niewielka ilość narkotyku na potrzeby osobiste.

Raport uznał za nieaktualną ustaloną pół wieku temu hierarchię substancji psychoaktywnych pod względem szkód, jakie wyrządzają. Heroina i kokaina są tu zrównane z marihuaną i powszechnie zakazane, podczas gdy alkohol, tytoń czy sterydy anaboliczne uznaje się za nieszkodliwe i nie poddaje kontroli.

Represji bronią Chiny, Rosja i USA

Dotychczasowa wojna z narkotykami była wyrazem dyktatu krajów bogatych, które narkotyki spożywają, nad biednymi, w których są one produkowane. Pierwsze z nich uważają, że problemem jest produkcja i szmugiel. Te drugie – że źródłem plagi jest popyt. Największymi obrońcami represji są Chiny, Rosja i USA.

Teraz do Światowej Komisji ds. Polityki Narkotykowej wstąpił Aleksander Kwaśniewski. – Przywódcy Europy Wschodniej powinni naciskać na powstrzymanie karania więzieniem ludzi za posiadanie małych ilości narkotyków oraz zacząć traktować uzależnienie jako problem zdrowia publicznego – pisze były polski prezydent. – Rozszerzanie się HIV wśród młodych narkomanów w Rosji i na Ukrainie jest poważnym problemem także poza granicami tych państw i ja poczuwam się do odpowiedzialności za głoszenie konieczności zmiany polityki. Bo rolą polityków jest ochrona społeczności oraz poprawa działania państw. A to może wymagać konieczności przyznania się do błędów. Na szczęście wiemy jak je naprawiać.

Dotąd w polityce narkotykowej do błędów przyznają się głównie byli politycy, jak sam były prezydent RP. Póki sprawowali władzę, nie mieli odwagi jej rewidować. Przeprowadzenie takich zmian, by straty i krzywdy były mniejsze a pożytki wreszcie namacalne, czyli by plaga narkotykowa zaczęła się zmniejszać, zależy od przekonania do nich polityków urzędujących.

via: Gazeta Wyborcza



Dodaj szybki komentarz


  Jeżeli masz już konto Zaloguj się

Komentarzy: 7

  1. avatar
    madzia

    ze sie pomylil…haha

  2. avatar
    madzia

    po 12 latach sie otrzasnal…

  3. avatar
    siglo

    @taaa

    Czy takie prawo może być egzekwowane wobec wolnego człowieka, od którego oczekuje się samodzielnych decyzji i odpowiedzialności za nie ? Moim zdaniem, takie prawo może być egzekwowane jedynie wobec kogoś o statusie niewolnika. Wolny człowiek może bowiem zrobić ze swoim życiem (czasem, pieniędzmi, umysłem) to co mu się podoba, dopóki nie szkodzi innym. Niewolnik natomiast nie może. Niewolnika trzeba pilnować aby żył zdrowo, nie ćpał i uczył swoje dzieci tego, co każe mu uczyć jego pan. Wolny człowiek to pełnia życia i wybór. Niewolnik to czyjaś inwestycja.

    @pokrzywdzony

    Jeżeli prawdziwe są dane mówiące o 350 tys. osób skazanych na podstawie par. 62 – a nie mam podstaw, by je podawać w wątpliwość – to dla mnie coraz bardziej staje się jasne jedno : nasze społeczeństwo nie wypracowało niczego, co dla tych 350 tys. byłoby bardziej atrakcyjne od skręta, czy, co tu dużo mówić, ogólnie jakiegoś środka odurzającego. Ten wniosek śmiało można rozciągnąc na całą kulturę zachodu, stawiając pytanie dlaczego narkotyki w miejscu wytworzenia są niewiele warte (Kolumbia, Maroko, Afganistan), a ich wartość po przewiezieniu do Europy lub Stanów Zjedn. wzrasta kilkadziesiąt razy ? Wyrwane ze swojego naturalnego, etnicznego rejonu, gdzie ich używanie było często związane z obrzędami religijnymi, wypreparowane do niemal czystej postaci składnika czynnego, w życiu człowieka zachodu zdają się wypełniać jakąś szczególnie istotną rolę. Myślę, że wkraczamy tutaj w zagadnienia filozoficzno – duchowe, z którymi cywilizacja zachodu jakoś niezbyt dobrze sobie radzi. Niestety, często mając do zaoferowania w zamian jedynie policyjne kajdanki.

  4. avatar
    taaa

    pokrzywdzony- ty nic nie rozumiesz. Oni po prostu bronia Cie przed samym soba. Twoje zachowanie jest niebezpieczne dla uczciwego obywatela, czyli Ciebie. Jestes ofiarom i napastnikiem jednoczesnie. Przeciez za samookaleczanie tez powinny byc kary, i dozywotnie wiezienia za samobojstwo jak za morderstwo! :] Pozdrawiam cieplutko.

  5. avatar
    pokrzywdzony

    no tak, chociaż umie się przyznać do błędu, ale gdzie był rozsądek 10 lat temu ja się pytam? co, nagle oświecenie? Cieszy mnie to że kwasek zrozumiał co zrobił ale co z tego jak to i tak już nic nie zmieni… ja właśnie jestem tym jednym z wielu ludzi którym ten chory system zniszczył życie, zamknięto mnie dwa razy, raz za 0,12 grama a następnie za 2,24. I nawet już nie ubolewam nad samym faktem zatrzymania, ale nad sposobem w jaki to zrobiono. Policja traktowała mnie jak szmate, sprowadzono mnie do poziomu złodzieja i totalnego przestępcy, to było upokarzające, tym bardziej że jestem dobrze wychowanym i uczciwym człowiekiem z porządnego domu a tu nagle takie upokorzenie jak bym nie widomo kim był i nie wiadomo co zrobił. Jestem w stanie zrozumieć fakt zatrzymania bo wsumie sam sobie byłem winien, bo posiadałem a nie wolno, ale na miłość boską żeby tak traktować ludzi za troszeke ziela w kieszeni nic nikomu złego nie robiąc, ja wszystko rozumie ale powinna być rozróżniana waga przestępstwa. To jest poprostu hipokryzja, żeby w demokratycznym kraju gdzie na potęge piję się niebezpieczny i destrukcyjny alkochol, jednocześnie zupełnie nie toleruje się innej używki jaką jest ziele. Już nie mówiąc o chorym i stereotypowym podejściu do ludzi jej używających. Chodzi mi poprostu o zdrowy rozsądek ze strony władzy i społeczeństwa. A jak wiemy największymi przeciwnikami marihuany są ludzie którzy nic o niej nie widzą, ba nawet nie próbowali się dowiedzieć.Trzeba usiąść i zastanowić się nad rozsądną polityką narkotykową tak jak robią to już prawie wszystkie kraje europejskie, a nie demonizować i stawiać tylko na nic nie przynoszące represje. Prawo powinno się tworzyć na podstawie badań i faktów a nie na podstawie mitów i stereotypów jakimi jest przesonczone nasze społeczeństwo. Trzeba zacząć uświadamiać ludzi i zastanowić się nad problemem a nie tylko karać. Oczywiście nie mówie tutaj o dilerach sprzedających prochy małolatom pod szkołami bo takich trzeba tępić, ale o zwykłych i wartościowych ludziach którzy posiadają przy sobie niewielkie ilosci ziela… Powtórze się jeszcze raz, chodzi porostu o zdrowy rozsądk i racjonalizacje prawa, a w polsce mamy do czynienia hipokryzją i totalną narkofobią wynikającą z nieświadomości społecznej i strachu przed nieznanym. Ale nasze rządy zamiast pochylić się nad problemem wolą schować głowe w piasek i nic z tym nie robić, i wsadzać ludzi d więzień. Za niedługo ma wejść w życie ustawa która mówi ze jak ktoś coś ukradnie o wartości mniejszej niż 1000zl nie bedzie przestępcom i nie bedzie stawał przed sądem bo będzie to niska szkodliwość społeczna, a ja kiedy posiadam nawet znikome ilości ziela, nikomu nie udzielam, nic nikomu złego nie robie w świetle prawa jestem przestępcą i do tego traktowanym jak śmieć No ludzie prosze wytłumaczcie mi gdzie tu jest sprawiedliwość że ktoś kto ukradnie mi połowe mojej wypłaty nie bedzie przestępcom a ja nikomu nic nie robiąc będe przestępcom, to jest kurozalna sytuacja… I dlatego wlasnie czuje się pokrzywdzony, bo choć zdaje sobie sprawę ze swojej winy w kwesti posiadania trawki, nie jestem w stanie zrozumieć że złodziej czy jakiś inny przetępca bedzie traktowany lepiej lub co najmniej tak samo jak ja. Kara powinna być wspólmierna do popełnionego czynu, a wychodzi na to że w naszym kraju lepiej traktuje się totalną i zdegenerowaną szuje niż normalnego i uczciwego człowieka posiadającego jednego czy dwa skręty. W kwesti polityki narkotykowej jesteśmy skansenem europy i tyle w tym temacie… Ale się rozpisałem hheh pozdrawiiam wszystkich i choć w naszym dikimkraju jeszcze długo się nic nie zmieni życzę wszystkim pogody ducha… peace

  6. avatar
    miki

    Teraz się przyznaje a gdzie miałeś rozum 12 lat temu?!?!

    Do tej organizacji przystępują wszyscy BYLI prezydenci, premierowe itp. a jakby się dorwali do władzy to już nie byłoby tak różowo… Ściema i tyle :/

  7. avatar
    Canabis

    Jarać Jarac i jeszcze raz jarac wszyscy jaraja i beda jarac i hu…….j wam w pupke

Polecamy: Bangla Wall