8 250 odsłon

Szwajcarska herbatka z konopi

Herbata z dodatkiem konopi

Wypij herbatkę z „maryśką”, wykąp się w niej oraz wyskocz z konopi jak filip. W Szwajcarii za jednego własnoręcznie skręconego jointa w domowych warunkach nie ląduje się za kratkami.

Konopie, marihuana, „maryśka” hipisów, znana jest w Szwajcarii pod nazwą Hanf, chanvre, canapa. Jako roślina psychoaktywna ze skutkiem „otumaniającym” została zdelegalizowana – ale dopiero w 2008 roku. Mimo tego, ok. 500 tys. osób wciąż regularnie konsumuje marihuanę. Co trzeci młodociany mieszkaniec Szwajcarii przyznaje się do wypalenia co najmniej jednego jointa, natomiast wśród Szwajcarów w przedziale wiekowym 15 – 39 lat palenie marihuany deklaruje co piąta osoba.

Marihuana, choć zakazana, jest łatwa do nabycia w różnych produktach. Bez problemu można wypić herbatkę z domieszką „maryśki„, następnie wykąpać się w płynie z konopi, umyć się mydłem z marihuaną i nasmarować ciało balsamem z olejkiem z zakazaną trawką. Na półkach popularnych domów towarowych sieci Migros można kupić serie kosmetyków z olejkami z dodatkiem marihuany i maku, którego nie ma w wolnej sprzedaży. W sklepach Coop herbatka z dodatkiem konopi z bio-plantacji nie wyróżnia się ceną od innych.

W tolerancyjnej Szwajcarii marihuana ma swoją historię. W latach 90., władze wielu kantonów tolerowały sprzedaż marihuany w sklepach zielarskich, gdzie można było ją kupić w zapachowych woreczkach. W 1995 roku Bernard Rappaz, znany aktywista na rzecz popularyzacji konopi, zarejestrował w kantonie Valais przedsiębiorstwo Valchanvre. Miało ono na celu badanie właściwości marihuany, uprawę na dużą skalę, pracę nad rozwijaniem produkcji i sprzedaży, oraz propagowanie różnych produktów z tej rośliny.

Bernard Rappaz - były winiarz i pionier upraw konopi w Szwajcarii od wczesnych lat 70-tych. W 2001 r. został oskarżony o handel marijuaną i uwięziony. Jego pobyty w więzieniach, często przeplatane strajkami głodowymi, stały się już symbolem walki z systemem.

Wraz ze wzrostem obrotów, w sklepach z marihuaną zwiększyła się przestępczość wśród sprzedawców i producentów. Policja zgłaszała władzom coraz większą liczbę interwencji. W rezultacie, przez kilka lat marihuana, jej konsumpcja, sprzedaż oraz uprawa przemysłowa, były przedmiotem burzliwych dyskusji parlamentarnych.

Przedsiębiorstwo Bernarda Rappaz zlikwidowano w lutym 2008 roku. On sam jednak nie zaniechał walki o konopie. Bernard Rappaz, jako osiemnastoletni rolnik, już w 1971 roku uprawiał konopię na własny użytek. W 1993 roku był plantatorem marihuany i otrzymywał nawet subwencje państwowe jako producent ziołowej herbatki. Jego wojna z wymiarem sprawiedliwości zaczęła się w 2001 roku i trwa do dziś, a jej spektakularny przebieg to kilkadziesiąt tomów akt oraz spory rozgłos medialny.

Bernard Rappaz twierdzi, że to przemysł papierniczy walczy z uprawą konopi, gdyż roślina, jako surowiec, stanowi poważną konkurencję dla producentów papieru. 30 listopada 2008 roku, w głosowaniu bezpośrednim, obywatele Szwajcarii, zdecydowaną większością, odrzucili inicjatywę tzw. „rozsądnego dozwolenia” obrotu konopiami na tzw. własny użytek.

Obecnie, ktoś złapany na paleniu jointa w miejscu publicznym, otrzyma od policjanta mandat w wysokości ok. 100 franków. Również za roślinki uprawiane w doniczkach można dostać karę pieniężną. Są to tzw. lekkie przypadki, natomiast przypadki ciężkie (np. prowadzenie samochodu po konsumpcji lub wprowadzenie do obrotu dużych ilości rośliny) zagrożone są karą pozbawienia wolności, z ewentualnym zawieszeniem.

Żel do kąpieli i balsam do ciała z marihuaną i makiem.

Jednak nie podlega karze ten, kto w domowym zaciszu przygotuje, dla własnej konsumpcji, i nieodpłatnie, niewielkie ilości „trawki„. Zatem jeden, własnoręcznie skręcony joint w domowych warunkach, to jeszcze nie przestępstwo, za które ląduje się za kratkami.

Od wieków konopie były rośliną uprawianą i wykorzystywaną do wielu celów. Dopiero kiedy rozpowszechniła się konsumpcja indyjskiej odmiany tej rośliny, wielostronne zastosowanie konopi poszło w zapomnienie, a jej „karierę” wyznaczyły właściwości narkotyczne, dzięki którym produkowano również haszysz.

Kanabis, maryśka, marihuana, konopie, Hanf, chanvre, canapa, to roślina której konsumpcja zmienia świadomość, przez co może być niebezpieczna w skutkach. Nic zatem dziwnego, że gdy ktoś wyskoczy, ni w pięć ni w dziewięć, z wariackim pomysłem, to mówimy, że wyskoczył jak filip z konopi. Rzeczywiście, z konopi wyskoczyć można tylko z podejrzanym pomysłem, to akurat nie dziwi, lecz skąd wziął się filip ?
Jak podaje Maciej Malinowski. mistrz ortografii:

Adam Mickiewicz w objaśnieniach do Pana Tadeusza pisał, że „Raz na sejmie poseł Filip ze wsi dziedzicznej Konopie, zabrawszy głos, tak dalece odstąpił od materii, że wzbudził śmiech powszechny w Izbie. Stąd urosło przysłowie: wyrwał się jak Filip z Konopi”.

Prawda jest jednak inna. Przysłowie „wyrwać się/wyskoczyć jak filip z konopi” nie ma nic wspólnego z żadnym Filipem. Okazuje się, że „filipem” w gwarze na Białorusi nazywano zająca. Filipy, podskubując na polach konopie, nawet bez przestrachu wyskakują niespodziewanie, stąd przeniesienie nazwy takiego zachowania na „niedorzeczne odezwanie się, powiedzenie czegoś niestosownego, bezmyślnego„.

Dobrze, że w Szwajcarii nie znają tego powiedzenia, gdyż strajki głodowe i przedziwne akcje Pana Bernarda Rappaz, dałyby mu pewnie przydomek „Filipa z konopi„.

autor: Barbara Romer Kukulska
via: Wiadomosci24.pl



Dodaj szybki komentarz


  Jeżeli masz już konto Zaloguj się

1 Komentarz

  1. avatar
    franczeska

    Dlaczego tylko Polska jest najbardziej POPIERDOLONYM krajem ? !
    SADZIĆ ! PALIĆ ! ZALEGALIZOWAĆ ! <3

Polecamy: Bangla Wall