3 708 odsłon

Czy sadzonka to już narkotyk?

Na ławie oskarżonych zasiadło 18 mężczyzn ze Szczecina i okolic. Lider gangu pozostaje nieuchwytny

Z powodu tego dylematu sąd odroczył wydanie wyroku w sprawie gangu prowadzącego plantacje marihuany

Od rana za kuloodporną szybą sali 138 szczecińskiego sądu okręgowego tłoczyli się bliscy oskarżonych.

To nie żadna mafia, nie kryminaliści, dlaczego robi im pan zdjęcia?! – denerwowała się matka jednego z plantatorów.

Prokurator Katarzyna Okomska-Misiuna przed tygodniem w swojej mowie oskarżycielskiej przekonywała sąd, że stanowili grupę przestępczą w rozumieniu Kodeksu karnego. Bo był podział ról niezbędny do wynajęcia lokalu, zorganizowania sadzonek i sprzętu, doglądania plantacji, ścinki, sprzedaży, przepływów finansowych. Oskarżeni w tej sprawie sami produkowali marihuanę i sprzedawali ją w województwie zachodniopomorskim.

Prokurator żądała od 6 do 9 lat więzienia dla członków gangu. Nie dla wszystkich. Choć Paweł S. był w nim kluczową postacią (wyszukiwał lokale nadające się na plantacje, wynajmował je i angażował ludzi potrzebnych do uprawy), prokuratura – w imię jego zasług dla śledztwa – zażądała dla niego 3 lat więzienia. Artykuł 60 Kodeksu karnego mówi bowiem o nadzwyczajnym złagodzeniu kary za współpracę ze śledczymi.

W środę o godz. 13.30 sąd miał wydać wyrok. Wtedy jednak nastąpił niespodziewany zwrot w tej sprawie. Sędzia ogłosiła, że rozważa możliwość zmiany kwalifikacji prawnej czynu.

Chodzi o to, czy przewożenie do Polski sadzonek konopi indyjskich jest równoznaczne z przemytem środków odurzających, czyli narkotyków, jak uważa prokuratura (marihuana to susz dojrzałej rośliny, konkretnie jej kwiatostanów, a nie sadzonka).

Co w praktyce oznaczają te wątpliwości? W piątek sąd będzie musiał wznowić zamknięty już proces i dopiero wtedy oficjalnie uprzedzić o możliwości zmiany kwalifikacji. Obrońcy będą mieli możliwość składania nowych wniosków dowodowych, a nawet modyfikacji mów, które już wygłosili. Nie wiadomo więc, czy tego dnia sąd wyda wyrok.

Przypomnijmy, że w aktach tej sprawy jest brawurowy pościg straży granicznej za uciekającym przemytnikiem, „magazynier” gangu, który podbierał marihuanę swoim szefom, podsłuchy telefoniczne i mężczyzna kradnący prąd na potrzeby plantacji. Uprawy gangu odnaleziono m.in. w Dargomyślu pod Gorzowem i na szczecińskich Gumieńcach.

Na ławie oskarżonych zabrakło jednak szefa grupy Roberta J. bezskutecznie ściganego europejskim nakazem aresztowania.

via: Gazeta.pl



Dodaj szybki komentarz


  Jeżeli masz już konto Zaloguj się

1 Komentarz

  1. avatar

    Ciekawa sprawa, mam nadzieje ze admin będzie newsy wrzucał na bieżąco.

Polecamy: Bangla Wall