4 444 odsłon

Czy politycy nakręcają na trawkę?

w środku: Piotr Jabłoński, Dyrektor Biura ds. Narkomanii

Marihuana. Posłowie postulują legalizację, przyznają się do palenia. Eksperci ostrzegają: rośnie popyt na ten narkotyk

Politycy żądają legalizacji marihuany, publicznie przyznają się do tego, że używali narkotyku. Wielu ludzi zaczyna ufać, że to niegroźna używka, od której nie można się uzależnić. Efekt? Coraz więcej osób chce spróbować. Tymczasem trudno już kupić narkotyk, który nie jest chemicznie wzmacniany.

Ja palę! Palę… – wykrzykiwał niedawno podczas dyskusji o marihuanie w Sejmie poseł Robert Biedroń z Ruchu Palikota. Jego partyjny kolega Andrzej Rozenek apelował o legalizację tego narkotyku.

Domaga się tego także Ruch Wolne Konopie. – Bo alkohol czy papierosy są dużo bardziej toksyczne niż marihuana, a nie są zakazane – argumentuje Andrzej Dołecki z Ruchu. – Marihuana używana rozsądnie nie powoduje uzależnień.

Eksperci mają jednak inne zdanie.

Piotr Jabłoński, dyrektor Krajowego Biura do spraw Przeciwdziałania Narkomanii, twierdzi, że zainteresowanie młodych ludzi tym narkotykiem rośnie. – Przyczyniły się do tego właśnie także dyskusje, że to substancja niegroźna, która nie uzależnia i jest tylko używką, co jest nieprawdą – podkreśla Jabłoński.

Prof. Mariusz Jędrzejko, specjalista uzależnień, także zauważa zwiększony popyt na ten narkotyk. – W Warszawie marihuana podrożała do 45 zł za porcję, a jeszcze niedawno kosztowała 25 zł – mówi.

Po marihuanę sięgają głównie ludzie w wieku 16 – 40 lat.

Z badań wynika, że marihuana uzależnia co dziesiątego dorosłego i co piątego nastolatka – ostrzega prof. Jędrzejko. – Pan Kamil Sipowicz mówi: „paliłem dziesięć lat i nic się nie stało”. Być może. Ale skąd pewność, że Kasia z II klasy gimnazjum też się nie uzależni?

Z ostatniego raportu Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii wynika, że w krajach Unii Europejskiej najliczniejszą grupą, która zgłasza się po pomoc – po uzależnionych od heroiny – są właśnie osoby, które zażywały narkotyk z konopi. – 27 proc. pacjentów zgłaszało się z problemem po zażywaniu marihuany – potwierdza Jabłoński.

Na ewentualne uzależnienie wypływa to, jak często pali się narkotyk, jak długo i w jakich okolicznościach. Gdy nie można już uwolnić się od narkotyku, pojawiają się problemy.

Niechęć do wykonywania zwykłych obowiązkowych czynności. Tacy uczniowie gorzej się uczą, częściej wagarują – wylicza Jędrzejko.

Takie osoby mają kłopoty z koncentracją myśli, z relacjami rodzinnymi i zawodowymi – dodaje Jabłoński.

Tymczasem – jak oceniają policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości narkotykowej – w sprzedaży jest coraz więcej mocnych odmian marihuany. – Te sprowadzone z Czech są nawet dziesięciokrotnie silniejsze niż stare odmiany – mówi funkcjonariusz CBŚ.

Nie ma już na rynku takich odmian jak kiedyś o zawartości do 1,2 proc. THC (główna substancja psychoaktywna zawarta w konopiach – red.). Dziś ta ilość sięga od 12 do 15 proc. – potwierdza Jabłoński.

Zwiększony popyt na narkotyk to więcej pieniędzy trafiających do kieszeni gangsterów. Choć policja co roku rekwiruje spore ilości marihuany. W ubiegłym funkcjonariusze przejęli ok. 1,3 tony. Już wiadomo, że w tym roku ilość będzie większa.

Z raportu CBŚ za 2010 r. wynika, że na 61 rozbitych profesjonalnych plantacji konopi indyjskich, z których wytwarza się narkotyk, połowę prowadzili Wietnamczycy. – Znajdujemy plantacje urządzane w piwnicach wynajętych domów, w pomieszczeniach, gdzie miały mieścić się pralnie, a nawet znaleźliśmy w starej szkole – opowiada Mariusz Sokołowski, rzecznik KG Policji. Ostatnią CBŚ zlikwidowało kilka dni temu w Pabianicach. W dużych halach mieściła się zautomatyzowana hodowla z 8 tys. krzaków konopi.

via: Rzeczpospolita



Dodaj szybki komentarz


  Jeżeli masz już konto Zaloguj się

Komentarzy: 5

  1. avatar
    Ester

    Statystyki mówią, że nie więcej, niż 9% użytkowników MJ wpada w uzależnienie i do 15% użytkowników alkoholu. Co do MJ nie wiem, czy dane dotyczą regularnych palaczy, czy też faktycznie uzależnionych.

    1,2% THC? Toć istnieje przemysłówka 2%. A współczesne odmiany mają do ~20% i wcale nie trzeba ich przywozić z Czech, w Polsce latem konopie bardzo dobrze rosną.

    Kasia z II klasy gimnazjum nie uzależni się tak łatwo, jeśli MJ będzie sprzedawana po okazaniu dowodu. W Holandii po legalizacji odsetek palącej młodzieży w wieku 13-18 spadł z 10% do 2%.

    Chemicznie wzmacniana MJ? Czym? Opiatami, halucynogenami i stymulantami, które są droższe od samej MJ? Czy może eterem, który wyparuje w temperaturze pokojowej szybciej, niż Kasia otworzy pakiet? Jedyny możliwy „chemik”, to przemysłówka nasączona syntetycznymi kannabinoidami. Przemysłówki uprawiać w tym celu się zwyczajnie nie opłaca, możliwe jedynie, że ktoś ukradnie rolnikowi.

    Duża liczba uzależnionych od MJ na terapiach wynika z faktu, że sąd często zawiesza karę pod warunkiem uczęszczania na terapię. Poza tym to najpopularniejsza po alkoholu (hmmm, no właśnie, ilu ludzi est zapisanych w AA?) używka, więc i popularniejsza na terapiach.

    1,3 tony – hohohoooo, normalnie jakieś 2mld działek ulicznych będzie, warte conajmniej 40mld zł, brawo!

    Panie Jabłoński, h*j Pan wiesz, a gadasz!

  2. avatar
    gro

    Ciekawie wyglada sprawa ceny towaru w zaleznosci od sytuacji prawnej:
    Marihuana jest nielegalna, cena nie jest niska (25zl/g). Politycy i dzialacze nakrecaja popyt, cena rośnie do (45zl/g). Cena powinna spasc drastycznie gdy legalna stanie sie ktorakolwiek z tych czynnosci sadzenie/produkcja/sprzedaz. Dopoki pozyskiwanie bedzie nie legalne cena bedzie wysoka.

  3. avatar
    tomass

    Legalizacja – nie w Polsce bo to zacofany kraj hipokrytów, gdzie w pełni toleruje się destrukcyjny alkohol, przy równoczesnym zupełnym nie tolerowaniu marihuany…

  4. avatar
    placek

    Gdyby była legalizacja byśmy mieli swoje uprawy i byśmy nie palili jakiegoś gówna z czech czy innych krajów uprawy byłyby kontrolowane i kontrolowali by ilość dodawanego THC.

  5. avatar
    natty

    Z tym uzależnieniem to różnie, przyznam, ciągnie, ale po moim przypadku (palę 4 lata, miałem ciągi) wiem, że to uzależnienie 100x mniejsze niż uzależnienie nikotyną. Raz złapali kilku ziomków odpowiedzialnych za rozprowadzanie w mieście, 3 miesiące nie paliłem i mnie nie ciągnęło… – wszystko zależy od człowieka.

Polecamy: Bangla Wall