3 577 odsłon

Polskie prawo antynarkotykowe to kuriozum

Dr Mateusz Klinowski - wykładowca WPiA UJ, ekspert ds. narkotyków

Polskie prawo antynarkotykowe stanowi kuriozum na skalę europejską także dlatego, że z równą surowością nakazuje traktować popularną marihuanę i silnie uzależniającą heroinę. Tymczasem domowa hodowla, posiadanie i konsumpcja marihuany jest w krajach UE powszechnie tolerowana, nikt nie ląduje przez nią w więzieniu.

Minęły wakacje, a w czasie ich trwania znów, jak zresztą co roku, straszono nas narkotykami. Lęk przed tymi rzekomo niezwykle niebezpiecznymi substancjami, fachowo nazywany narkofobią, wykorzystują media oraz politycy, by przykuć uwagę opinii publicznej. To narkofobia blokuje bowiem racjonalne myślenie i prowadzi do przyjęcia nieskutecznych, często po prostu głupich rozwiązań w dziedzinie polityki dotyczącej narkotyków.

Polska stanowi doskonały przykład triumfu narkofobii nad zdrowym rozsądkiem. Ileż trzeba było apeli środowisk zajmujących się pomocą osobom uzależnionym, ile namów specjalistów z zakresu narkotyków i narkomanii, żeby rząd zdecydował się wreszcie złagodzić obowiązujące od dekady drakońskie prawo, nakazujące za samo posiadanie narkotyków karać więzieniem?

Prawo antynarkotykowe to efekt histerii z 2000 roku

Prawo to wprowadzono na fali narkotykowej histerii w 2000 roku. Miało ono pomóc policji zwalczać handel narkotykami, pomogło jej głównie poprawić statystyki. Od 2000 roku organy ścigania szczycą się imponującymi wynikami walki z narkomanią. Każdego roku zatrzymuje się dziesiątki tysięcy osób, 9 tys. karze więzieniem (w większości w zawieszeniu). Polska wyrosła na absolutnego europejskiego lidera w karaniu osób, które sięgają po narkotyki, czyli na ogół ludzi młodych.

Skuteczność tych rozwiązań jest żadna, a ich koszt sięga setek milionów złotych rocznie, zaś politycy nadal przekonują (onegdaj Barbara Labuda, dziś np. Beata Kempa), że lepiej jest młodzież wsadzać za kratki, niż chować na cmentarzu. O mądrej edukacji, pomocy psychologicznej bądź leczeniu uzależnionych w ogóle się nie wspomina. Dominuje retoryka konfliktu, walki, kryminał.

W promowanie Janusza Palikota w Wadowicach mocno zaangażował się radny miejski Mateusz Klinowski (z prawej)

Świat zaleca zaprzestanie bezmyślnych represji

Niedawny raport komisji złożonej z polityków światowego formatu (były sekretarz generalny ONZ, sekretarz stanu USA, prezydent Kolumbii) zalecił prawne uregulowanie obrotu narkotykami i zaprzestanie bezmyślnych represji. Regulacja wydaje się bowiem najlepszą metodą radzenia sobie ze szkodliwymi substancjami.

Dokładnie w ten sposób postąpiono z alkoholem i tytoniem. Do czego zaś prowadzi brak regulacji rynku używek, mieliśmy okazję się przekonać na przykładzie tzw. dopalaczy. Polskę zalały wówczas legalne odpowiedniki zakazanych środków, o wiele bardziej niebezpieczne niż wyklinane narkotyki. W wyniku ich przyjmowania kilka osób zmarło, lecz śmierci tych można było uniknąć. Znów jednak zawiedli politycy na czele z rządem.

Zamiast narkotyków powinniśmy bać się więc raczej polityków, zwłaszcza gdy zamiast leczenia czy rzetelnych programów edukacyjnych w szkołach, nawołują do walki z narkotykami za pomocą więzienia. Osoby sięgające po nielegalne środki często wymagają pomocy, a nie dodatkowej kary. Aby to jednak się stało, musimy poradzić sobie z narkofobią. Bez tego nadal będziemy tkwić w pułapce złych i nieskutecznych rozwiązań.

autor: Dr Mateusz Klinowski
via: Super Express



Dodaj szybki komentarz


  Jeżeli masz już konto Zaloguj się

Komentarze

Brak komentarzy

Polecamy: Bangla Wall