3 714 odsłon

Owoc pożądania: marihuana i tulipan

Przywykliśmy do myśli, że kontrolujemy świat roślin. A jeśli jest na odwrót i to rośliny kształtują nasze życie? To prowokacyjne pytanie postawił Michael Pollan w swoim bestsellerze „The Botany of Desire: A Plant’s-eye View of the Word”. Na podstawie książki powstał film dokumentalny „Owoc pożądania: marihuana i tulipan”, którego twórcy zapraszają w niesamowitą podróż do świata roślin i z ich perspektywy próbują spojrzeć na świat ludzi.

Twórcy filmu przedstawiając historię marihuany i tulipanów analizują wyjątkowy związek łączący ludzi z roślinami. Te dwie rośliny mimo, że nie są niezbędne do życia, są ważne dla wielu osób. Pollan odwiedza targ z tulipanami w Amsterdamie i plantację, na której uprawia się marihuanę w celach leczniczych. Szuka odpowiedzi na swoje pytanie i z każdym krokiem dostrzega coraz większe uzależnienie człowieka od roślin. W końcu nasuwa się wniosek, czy to przypadkiem nie rośliny „udomawiają” nas, ludzi…

Geniusz roślin opiera się na biochemii, na umiejętności tworzenia skomplikowanych cząsteczek. Jedne wytwarzają niezwykłe aromaty, inne wyjątkowe barwy i kształty. Są także rośliny produkujące cząsteczki, które posiadają moc zmieniania tego, co dzieje się w ludzkim mózgu. Na przykład konopie, znane także jako marihuana. Naukowcy badając jej cząsteczki lepiej poznali sposób działania ludzkiego mózgu. Ta roślina otworzyła drogę do badań nad pamięcią, świadomością i emocjami – udało nam się rozszyfrować mechanizmy ich funkcjonowania w znacznym stopniu dzięki marihuanie.

Ludzie rodzą się z pragnieniem doświadczania odmiennych stanów świadomości. Na przykład dzieci od maleńkości lubią się kręcić. Temu samemu celowi służą wesołe miasteczka, lubiane przez ludzi w różnym wieku. Najróżniejsze czynności sprzyjają zmianie świadomości: śpiew, taniec, seks, skoki ze spadochronem. Takie przeżycia zapewniają również narkotyki.

The Botany of Desire – Trailer from Kikim Media on Vimeo.

Wydaje się, że marihuana dawno temu podjęła decyzję ewolucyjną, aby związać swój los z ludźmi. Z punktu widzenia rośliny wpływ, jaki wywiera na świadomość człowieka, przyniósł jej wielki sukces i zapewnił terytorialną ekspansję. Uprawia się coraz więcej marihuany, bo ludzie lubią odurzenie, które im daje. W każdej kulturze i epoce ludzie wkładali dużą ilość energii w produkcję, dystrybucję i konsumpcję roślin psychoaktywnych. Tylko jedna znana nam społeczność nie używana naturalnych środków oszałamiających. To Inuici. W ich otoczeniu nie rośnie nic, co mogliby wykorzystać. W każdej społeczności jest kilka substancji odurzających, do których stosowania się zachęca. Reszta zostaje zabroniona. Przedstawiciele różnych kultur spierają się, które są dobre, a które złe. W naszym społeczeństwie na co dzień pije się alkohol, zakazany przez islam.

Chociaż dziś konopie są nielegalne w większości krajów, przez wieki tolerowały je liczne społeczności. Gdy roślinę odkryto tysiące lat temu w Indiach i Chinach, nie była jedynie substancją odurzającą. Zanim wyprodukowano aspirynę, służyła jako środek przeciwbólowy. W XIX-wiecznej Ameryce podawano ją przy bólach porodowych, w astmie i reumatyzmie. Konopie dodawano do wielu leków całkowicie legalnie. Zmieniło się to w XX wieku, gdy roślina otrzymała nową nazwę: marihuana, pochodzącą z Meksyku. Była tam popularnym środkiem odurzającym. W latach 20-tych XX wieku wielu Meksykanów wyemigrowało do Stanów Zjednoczonych. Przywieźli ze sobą zwyczaj palenia marihuany. Jeszcze w latach 30. była bardziej popularna wśród Latynosów i Afroamerykanów niż wśród białych, którzy na dobre odkryli ją w latach 60. Narkotyk był już wtedy nielegalny, ale paliło go całe pokolenie dzieci-kwiatów. Pasował do ducha tamtych czasów.

Michael Pollan - amerykański pisarz, dziennikarz i aktywista, profesor dziennikarstwa na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley.

Dla wielu Amerykanów fakt, że tak wielu młodych ludzi pali marihuanę zagrażał istnieniu społeczeństwa. Rząd podzielał te obawy i podjął zdecydowane działania. Zmobilizowano ogromne siły i środki, aby zatamować napływ marihuany z Meksyku. W latach 1975-83 piloci regularnie spryskiwali uprawy marihuany trucizną. To wywołało popłoch wśród palaczy i doprowadziło do powstania krajowych upraw w Kalifornii, na Hawajach i w innych stanach o klimacie odpowiednim dla tej tropikalnej rośliny. Amerykański rząd wysyłał więc śmigłowce na oprysk krajowych pól. Hodowcy dostosowali się do sytuacji i przeszli pod dach. Mieli jeden problem: roślina osiągała trzy i pół metra wysokości.

Pionierzy uprawy po dachem skrzyżowali więc wysokie, lubiące ciepło konopie siewne z niższymi konopiami indyjskimi, rosnącymi w azjatyckich górach. Połączyli dwa gatunki i stworzyli niską, silną roślinę. Pospolity chwast stał się zadbaną królową upraw, odporną i budzącą zachwyt. Stał się inną rośliną. Dzięki zabiegom ogrodników teraz jest ona znacznie silniejsza niż pokolenie temu. Hodowana w nienaturalnych warunkach otrzymuje starannie kontrolowaną ilość substancji odżywczych, wody i światła. Przez okrągłą dobę chłonie promienie i rośnie tak szybko, że niemal słuchać pękanie dzielących się komórek. To już nie są normalne rośliny tylko hybrydy, ostatni krzyk techniki. Hodowcom nie chodzi o szybki zbiór, tylko o większe kwiaty i silniejsze działanie, dlatego zakłócają naturalne procesy. Kwiat żeński wydziela związki żywiczne, do których przykleja się pyłek rozsiewany przez kwiaty męskie. Związki żywiczne zawierają substancje psychoaktywne. Należy więc skłonić kwiaty żeńskie do większej produkcji. Kwiaty męskie nie mają tu wstępu.

Konopie są popularne dzięki cząsteczce, która działa na ludzki mózg. Nazywa się tetrahydrokannabinol (w skrócie THC). Odkrył ją w 1964 roku chemik, Rafael Mechoulam. Rozłożył roślinę na składniki chemiczne, wybierające te, które mogły wywierać znaczący wpływ na mózg. Okazało się, że tylko jeden, tetrahydrokannabinol, wywołuje oczekiwany efekt. Tak rozpoczął się proces badań nad THC, które doprowadziły do znaczących odkryć w dziedzinie poznawania ludzkiego mózgu.

via: Domo TV



Dodaj szybki komentarz


  Jeżeli masz już konto Zaloguj się

Komentarze

Brak komentarzy

Polecamy: Bangla Wall