4 750 odsłon

Gdzie podziały się konopie z komisariatu na bydgoskich Wyżynach?

Komisariat Policji Bydgoszcz-Wyżyny

Policjanci z Wyżyn głowią się, jak wytłumaczyć zniknięcie zabezpieczonych sadzonek konopi indyjskich. Rośliny miały być dowodem w sprawie nielegalnej uprawy w Bydgoszczy.

Na posterunku policji przy ul. Ogrody panuje nerwowa atmosfera. Po budynku kręcą się funkcjonariusze z wydziału wewnętrznego komendy głównej i inspektoratu kontroli komendy miejskiej. Ustalają, kto jest winny zawieruszenia dowodów rzeczowych.

A było tak: na początku miesiąca policjanci dostali informację, że pod Bydgoszczą ktoś urządził sobie pod chmurką plantację konopi, czyli rośliny, z której powstaje marihuana. – Pod lasem, w gąszczu zarośli była trudna do wypatrzenia – opowiada informator.

Kryminalni z komisariatu na Wyżynach pojechali na miejsce i już po chwili byli pewni, że to nie samosiejki. – Niektóre krzaczki rosły bezpośrednio w ziemi, inne były hodowane w plastykowych doniczkach lub obciętych butelkach po wodzie mineralnej. W trawie ktoś ukrył pojemniki z jakimś płynem, prawdopodobnie nawozem do konopi indyjskich – zdradzają.

Policyjni technicy zgodnie z procedurą zrobili zdjęcia, a później zebrali wszystkie sadzonki oraz inne rzeczy świadczące o przestępstwie i przewieźli do komisariatu. Zgodnie z procedurą konopie powinny trafić do magazynu na półkę z dowodami rzeczowymi, który znajduje się na każdym posterunku. Policjant depozytariusz przyjmujący dowody przestępstwa musi sprawdzić ich zgodność z opisem i umieścić w wykazie. Do opakowania każdego krzaczka przyjętego do magazynu powinien być przyczepiony kartonik z opisem. Na przywieszce podstawowe informacje – dane osoby, której dotyczą, numer sprawy, etc. Na wypadek gdyby komuś konopie były potrzebne, w księdze notuje się każde wyniesienie sadzonki z magazynu z informacją w jakim celu.

Okazało się, że to jedynie teoria. Jak ustaliliśmy, krzaczki konopi zostały wrzucone do foliowego worka i ustawione pod ścianą.

Funkcjonariusze zaczęli obserwować z oddali dziką plantację, by schwytać podejrzanego o uprawę „maryśki„. O dowodach zapomnieli. Dzień później okazało się, że worek z sadzonkami zniknął. Sytuacja w komisariacie stała się bardzo nerwowa.

Nikt nie zamiata sprawy pod dywan – zapewnia Włodzimierz Marszałkowski, zastępca szefa prokuratury Bydgoszcz-Północ, który nadzoruje pracę komisariatu Wyżyny. – O tym zdarzeniu zostali powiadomieni przełożeni z Komendy Miejskiej Policji.

Na Ogrodach natychmiast pojawili się śledczy z zewnątrz. Od kilku dni przesłuchują kolegów w mundurach, a także wszystkich pracowników cywilnych zatrudnionych w komisariacie. W piątek prokurator Marszałkowski wszczął postępowanie w sprawie utrudnienia postępowania karnego poprzez zatarcie śladów przestępstwa. Przeciwko komu? Na razie nie wiadomo.

Trudno odpowiedzieć na to pytanie, nad tym pracuje Biuro Spraw Wewnętrznych, funkcjonariusze ustalają zakres obowiązków, oficerów dyżurnych, policyjnych techników, funkcjonariuszy kryminalnych. Na pewno w tej sprawie zostaną przepytani wszyscy, a odpowiedzialni ukarani – zapewnia Marszałkowski.

Sprawdziliśmy: nie ma mowy, aby ktoś niepostrzeżenie wszedł do środka, zabrał dowody rzeczowe świadczące o dokonaniu przestępstwa i spokojnie opuścił budynek. Komisariat przy ul. Ogrody wygląda jak twierdza, bo tam mieści się największa w mieście policyjna izba zatrzymań. Gmach jest ogrodzony wysokim stalowym płotem. Wejścia do recepcji strzegą drzwi i masywna krata. Żeby dostać się do pomieszczeń, gdzie pracują policjanci, oficer dyżurny musi nacisnąć przycisk, który otwiera kolejne drzwi.

Tymczasem żaden z policjantów nie przyznaje się do zabrania sadzonek konopi. Funkcjonariusze z Biura Spraw Wewnętrznych przesłuchali także sprzątaczki zatrudnione w komisariacie.

Nie wykluczamy, że to jedna z kobiet, myśląc, że worek z zielskiem stojący pod ścianą to śmieci, wyrzuciła dowody rzeczowe – zdradzają. – Jeśli nasze przypuszczenia się potwierdzą, dla pani sprzątającej należy się medal za sumienność w wykonywaniu swojej pracy, a kryminalnym – nagana.

via: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz



Dodaj szybki komentarz


  Jeżeli masz już konto Zaloguj się

Komentarzy: 4

  1. avatar
    poszukiwacz

    moze andzej i rafal…he he….

  2. avatar
    krzysiu

    jak to były automaty to mogły być sadzonki jeszcze

  3. avatar
    lolo

    spogladajac na date artykułu to nie był raczej sadzonki tylko juz gotowe drzewka do ściecia

  4. avatar
    ja

    zajebali se policjanci , myslicie ze nie jaraja

Polecamy: Bangla Wall