2 877 odsłon

William Breathes – profesjonalny krytyk marihuany

'William Breathes' podczas badania krwi na obecność THC

Przywykliśmy, że w gazetach i czasopismach znajdujemy recenzje i oceny filmów, książek, artykułów spożywczych, kosmetyków czy gadżetów lub też samochodów, restauracji i alkoholi. W jednym z idących pod prąd tygodników w Denver „Westword” od niedawna można znaleźć również rubrykę, w której pojawiają się recenzje… marihuany.

Wszystko dlatego, że ten narkotyk jest coraz bardziej popularny. W 2000 roku władze stanowe zalegalizowały go jako środek leczniczy. W 2009 decyzja została dodatkowo zaaprobowana przez władze federalne i od tego czasu ilość osób, które „leczą się”, popalając rozweselające ziele, jest coraz więcej. Szacuje się, że w całym stanie Colorado liczba osób posiadających specjalne dokumenty poświadczające ich prawo do palenia marihuany wynosi około 100 000 osób.

W jeszcze szybszym tempie rozwija się liczba punktów, w których „lekarstwo” można nabyć. W samym Denver takich miejsc jest już więcej niż kawiarni Starbucks, z czego około 300 położonych jest w ścisłym centrum biznesowym miasta.

Wobec tego nie powinno dziwić, że wynikło zapotrzebowanie na profesjonalnego krytyka, który wypróbuje i oceni pochodzący z różnych punktów „stuff”.

Recenzent zatrudniony przez gazetę przyjął znaczący pseudonim „William Breathes” (w wolnym tłumaczeniu „William wdycha”) i zabrał się do dzieła. Sprawa jakości marihuany jest mu o tyle bliska, że sam używa narkotyku, ponieważ cierpi na „chroniczny ból brzucha”, ale nie ukrywa, że czasami pali również w celach czysto rekreacyjnych.

Oceniając marihuanę, sprawdzam, czy warunki, w których jest hodowana, są higieniczne, i czy roślina jest dobrze wyrośnięta” – mówi, zapytany, jakie kryteria mają wpływ na kształt jego recenzji.

Jednak Breathes niczym nasza rodzima Magda Gessler nie ocenia jedynie samego produktu, ale również miejsce, w którym jest on oferowany. Sprawa ta jest mu o tyle bliska, że jego własna babcia stosuje „ziołową kurację”. Breathes uważa, że punkty sprzedaży powinny zapewniać komfort swoim starszym klientom: „Jak przychodząc w takie miejsce, będzie czuł się starszy pacjent? Jak będzie czuł się ktoś, dla kogo cannabis to coś nowego? Jeśli po wejściu nawet mi się zbiera na mdłości, mojej babci prawdopodobnie też zrobi się niedobrze. A przecież w całym Denver jest mnóstwo takich babć, które z kartami na leczenie marihuaną, zaglądają do tych miejsc„.

„Wesoły” recenzent, który tak troszczy się o starszych pacjentów, jak dotąd ze swoimi recenzjami wyrabia się w terminie… Życzymy wytrwałości i braku mdłości. Mamy nadzieje, że za bardzo nie przytyje.

via: wp.pl



Dodaj szybki komentarz


  Jeżeli masz już konto Zaloguj się

Komentarze

Brak komentarzy

Polecamy: Bangla Wall