3 466 odsłon

Obara wychodzi z aresztu. Konopie znowu wolne

Tomasz Obara wychodzi z sali rozpraw

Tomasz Obara, działacz Inicjatywy Wolne Konopie, wyszedł z aresztu. Sąd odroczył do czerwca rozstrzygnięcie, czy opluł policjanta

Oskarżonego Tomasza Obarę wspierała w sądzie grupa około 20 młodych i kolorowo ubranych ludzi. Byli w dobrych nastrojach, spodziewając się, że ich kolega opuści areszt.

Obara trafił do niego w styczniu po głośnym happeningu w Sejmie – próbował wnieść na jego teren placek z haszyszem w prezencie dla marszałka Grzegorza Schetyny. Placek był „pełnomocnikiem” Inicjatywy Wolne Konopie (IWK) i „obserwatorem” prawidłowości prac legislacyjnych – bo Obara (oficjalnie zarejestrowany w Sejmie jako lobbysta) przyniósł też dokumenty rejestrujące komitet obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej, która wprowadza depenalizję posiadania 30 g marihuany i zezwala na uprawę do trzech krzaków. Straż marszałkowska wezwała policję, która zatrzymała Obarę. Postawiono mu zarzut posiadania substancji odurzających. Ale w placku nie było haszyszu i Obara wyszedł następnego dnia.

Jednak natychmiast – wzburzony wieścią o przeszukaniu mieszkania jego matki przez policję – wrócił do komendy przy Wilczej i zażądał rozmowy z komendantem. Od słowa do słowa na recepcji dyżurnego oficera doszło do kłótni, w wyniku której Obara został zatrzymany z zarzutami znieważenia policjantów przez obrzucenie ich wyzwiskami i oplucie. Dwa dni później sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu z obawy, by mógł się ukryć – nie podał żadnego adresu, pod którym można go zastać. Z matką nie mieszka od trzech lat, pod podawanym przez niego wrocławskim adresem mieści się sklep. To wystarczyło, by sąd aresztował Obarę, który od razu złożył zażalenie.

Rozprawa odbyła się wczoraj. Policjanci opowiedzieli sądowi, że Obara ich znieważył (miał krzyczeć: „Złodzieje„, „idioci„, „p…nięci„), szarpał, a jednego z nich opluł. – To było kichnięcie – prostował Obara. I zażądał przedstawienia nagrań z monitoringu z Wilczej. Sąd przychylił się do jego prośby i odroczył rozprawę do 7 czerwca. Wypuścił też Obarę, który w piśmie skierowanym do sądu podał obecny adres zamieszkania – u jednego z kolegów.

Godzinę później odbyła się druga rozprawa – tym razem w sprawie uprawy konopi, którą Inicjatywa Wolne Konopie urządziła w przyczepie kempingowej zaparkowanej pod Sejmem. Stało się to kilka dni po głośnym marszu gwiaździstym – 22 września 2010 r. spod m.in. Komendy Głównej Policji, Dworca Zachodniego i ronda Waszyngtona pod Sejm przeszły grupy młodych ludzi. Policja wieczorem rozpędziła młodzież, lecz Obara z kolegami został w przyczepie i gdy roślinki wyjrzały z ziemi, próbował wnieść je do budynku parlamentu. Znowu został zatrzymany.

Sąd również i tę sprawę odłożył do czerwca. – Na nasz wniosek będzie ściągał nagrania z monitoringu ambasad Kanady i Francji – wyjaśnił nam już wolny Obara.

Inicjatywa przygotowuje się już do tegorocznego Marszu Wolnych Konopi. Ma się odbyć 28 maja. Jego trasa jest jednak wielką niewiadomą, bo tego dnia do Polski przylatuje Barack Obama.

via: Gazeta.pl



Dodaj szybki komentarz


  Jeżeli masz już konto Zaloguj się

1 Komentarz

  1. avatar
    Diemo

    To Obama wpadnie na gibona do baraków

Polecamy: Bangla Wall