7 793 odsłon

Czy to koniec Christianii w Kopenhadze?

Christiania słynie z pomalowanych w fantazyjne wzory budynków i psychodelicznego graffiti. To na zdjęciu powstało w 2001 roku z okazji 30-lecia tej hipsowskiej enklawy

Wolne Miasto Christiania w Kopenhadze nie jest już wolne. Po 40 latach prawa rynku zapanują w ostatniej hipisowskiej enklawie w Europie. Ale to jeszcze nie koniec społecznego eksperymentu, jakim była ta komuna

Christiania, założona w 1971 r. przez grupę hipisów, którzy wtargnęli na teren opuszczonej bazy marynarki wojennej w Kopenhadze, to fenomen na skalę świata. Dla ekspertów to legenda kultury alternatywnej, najsłynniejsza i jedyna prosperująca komuna hipisowska Europy. To także trzecia po nadmorskiej syrence i lunaparku Tivoli atrakcja turystyczna duńskiej stolicy. Co roku przyjeżdża tu milion osób z całego świata, by przejść się wzdłuż pomalowanych w psychodeliczne wzory baraków i spod lady kupić skręta z marihuany na Pusher Street (ulicy dilerów).

Christiania, która sama obwołała się Wolnym Miastem, ma swój hymn („Nie możecie nas zabić” – protest song w wykonaniu zespołu Bifrost), flagę wolności (trzy żółte kule na czerwonym tle), okolicznościowe monety, no i własny zestaw praw i zwyczajów. Nie można tu wjeżdżać samochodem (mieszkańcy parkują auta poza obrębem dzielnicy), nie wolno biegać (kto biegnie, brany jest za złodzieja), nie wolno robić zdjęć i nosić kamizelek kuloodpornych.

Niedawno po 40 latach istnienia i 22 latach prawnie sankcjonowanej niezależności Christiania przestała być Wolnym Miastem. 18 lutego br. duński sąd najwyższy odrzucił bowiem apelację mieszkańców enklawy od orzeczenia sądu z 2009 r. ustanawiającego ponownie kontrolę państwa nad 35 hektarami byłej bazy marynarki wojennej. Tym samym zakończyła się długa epopeja sądowa w sprawie prawnego statusu wywalczonego przez squatersów i hipisów w 1989 r.

Jedno z malowideł na murze przypominające wszystkim, że społeczność Christianii jest zawsze przeciwko twardym narkotykom

Zaczęła się ona w 2004 r., kiedy centroprawicowy, niechętny alternatywnym ruchom rząd Andersa Fogha Rasmussena (dzisiaj szefa NATO) odwołał decyzję lewicowych władz sprzed 15 lat o nadaniu Christianii specjalnego statutu, zgodnie z którym mieszkańcy przejęli kontrolę nad dzielnicą. W 2006 r. prawnicy Wolnego Miasta zaskarżyli decyzję rządu do sądu, twierdząc, że łamie ona europejską konwencję praw człowieka. Duńskie sądy uznały jednak, że żadnego naruszenia konwencji nie było i że Christiania należy do państwa (a konkretnie do ministerstwa obrony). I to państwo będzie decydować o jej przyszłości.

Procedura sądowa się skończyła. Teraz musimy pomyśleć o przyszłości – mówi Thomas Ertmann, rzecznik komuny. I przyznaje, że prawnicy reprezentujący 850 mieszkańców enklawy – hipisów, artystów i wszelkiej maści dziwaków – będą musieli usiąść do stołu z przedstawicielami rządu.

Orzeczenie sądu było nam potrzebne, by rozwiązać ostatecznie problem własności – mówi Nils Vest, reżyser, który od 20 lat mieszka i prowadzi niezależną wytwórnię filmową w Christianii.- Jedno jest pewne, Christiania przetrwa. Chcemy być legalną społecznością, ale na naszych warunkach. Jak dotąd warunki proponowane przez rząd były dla nas nie do zaakceptowania, bo ich przyjęcie doprowadziłoby do rozpadu Christianii.

Zdaniem Vesta obecny rząd robił wszystko, aby Christiania popadła w ruinę, by następnie pod pretekstem zapewnienia tam porządku i prosperity odzyskać cenne hektary w Kopenhadze. Mając decyzję sądową w ręku, władze chcą, aby na atrakcyjny pod względem inwestycyjnym teren wkroczyli deweloperzy. Najpierw jednak muszą się dogadać z mieszkańcami, bo ich siłowa eksmisja nie wchodzi w grę z przyczyn politycznych i społecznych.

Rządowy plan zakłada powrót Christianii do normalności, czyli wyburzenie nielegalnie postawionych domków i szop, całkowite wyplenienie miękkich narkotyków (przed twardymi narkotykami bronią się sami mieszkańcy) i stopniowe pozbywanie się squatersów. Problem w tym, że zdaniem ekspertów oznaczałoby to też koniec społecznego eksperymentu na skalę światową, jakim było Wolne Miasto. Przez lata zjeżdżali się tu ludzie, którzy nie mogli się odnaleźć w normalnym społeczeństwie i którzy kontestowali zdobycze nowoczesności w imię życia w utopii.

Jesteśmy alternatywną Metropolis w Europie. Największym tego rodzaju eksperymentem – mówi Vest. – Jeśli masz możliwość zarządzania samym sobą, to bardziej dbasz o swoje otocznie – przekonuje. Mimo niekorzystnego orzeczenia sądu reżyser jest optymistą. Opowiada, że obecny rząd zapewne przegra wybory za kilka miesięcy i władzę przejmie socjaldemokracja, która jest bardziej elastyczna i lepiej nastawiona do ich postulatów. Przez najbliższe miesiące mieszkańcy Christianii zbierać będą pieniądze i załatwiać pożyczki w bankach, by kupić jak najwięcej „okupowanych” przez siebie nieruchomości.

Zasadniczą kwestią jest to, jak będzie administrowana Christiania. To my chcemy decydować, jak się będzie rozwijać, kto w niej będzie mieszkać. Na pewno nie dopuścimy do spekulacji nieruchomościami przez osoby spoza naszej społeczności – zarzeka się Vest.

via: Gazeta Wyborcza



Dodaj szybki komentarz


  Jeżeli masz już konto Zaloguj się

Komentarzy: 4

  1. avatar
    Abruman

    11-28-11Mia siger: Hvis du mener, du er ved at blive afhe6ngig af at se pe5 det, vil jeg foresle5, at du prf8ver at tarppe ned – nu ser du en gang om ugen, prf8v at vente 10 dage, se5 15, se5 20 se5 en me5ned osv. Hvis ikke du kan overholde det, se5 vil jeg bestemt re5de dig til at sf8ge noget hje6lp til at blive af med denne afhe6ngighed, og der me5 du me5ske tale med din le6ge – men prf8v nu ff8rst den anden metode.Og se5 skulle du me5ske – i stedet for at lede efter porno pe5 nettet – lede efter en god seksualinformation, se5 du er ordentligt informeret om, hvordan og hvorledes det er ”i det virkelige liv”, ne5r du pe5 et tidspunkt skal debutere seksuelt. +4

  2. avatar
    Anand

    Celebrity blogs Double-edged sowrdsON Wednesday, the Taiwanese paaparzzi incurred the wrath of singer David Tao when a tabloid splashed pictures of him supposedly dating two women on the same night.Hey If you have some time please visit my site

  3. avatar
    inga

    raczej chodzi o to by nie robić zdjęć miejscowym, bydynki okej…

  4. avatar
    pito

    Skoro nie można robić tam zdjęć to skąd te foty?

Polecamy: Bangla Wall