16 073 odsłon

W Maastricht coffee shopy tylko dla mieszkańców Holandii

Proces przygotowywania jointów w jednym z holenderskich coffee shopów

Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że nie ma przeszkód, by w ramach walki z turystyką narkotykową holenderskie władze zabroniły przyjezdnym kupować marihuanę w coffee shopach. Na takie rozwiązanie zdecydowały się władze Maastricht.

Zakaz wstępu do holenderskich coffee shopów nierezydentom (osobom mieszkającym poza granicami kraju) jest zgodny z prawem UE. Ograniczenie to jest uzasadnione celem zwalczania turystyki narkotykowej i związanych z nią uciążliwości, który to cel wiąże się zarówno z utrzymywaniem porządku publicznego, jak też z ochroną zdrowia obywateli – uznał Trybunał.

Maastricht od lat boryka się z problemem młodych Belgów, Niemców czy Francuzów, którzy przyjeżdżają tam jedynie w celu zaopatrzenia się w dostępne w coffee shopach marihuanę i haszysz.

W Holandii posiadanie miękkich narkotyków na użytek osobisty nie stanowi przestępstwa, a ich sprzedaż w coffee shopach, jakkolwiek zabroniona przez prawo, jest tolerowana. Teoretycznie coffee shopy nie mogą sprzedawać więcej niż 5 gramów konopi na osobę dziennie, a posiadany przez nie zapas nie może przekraczać 500 gramów. Jednak przepisy te są nagminnie łamane przez właścicieli lokali, którzy zwłaszcza w przygranicznych miastach, jak Maastricht, sprzedają dużo większe ilości produktów z konopi indyjskich.

Coffeeshop Mississippi - jeden z największych coffee shopów w Maastricht

Gmina Maastricht vs właściciele coffee shopów

Wobec uciążliwości spowodowanych wciąż zwiększającym się przypływem turystów narkotykowych gmina Maastricht w 2005 r. postanowiła ograniczyć dostęp do coffee shopów jedynie do osób zamieszkałych w Holandii.

Zakaz złamał właściciel lokalu „Easy Going” Marc Michel Josemans, więc w 2006 r. władze zamknęły jego coffee shop. Josemans odwołał się od tej decyzji, a holenderski wymiar sprawiedliwości zwrócił się do Trybunału z pytaniem, czy holenderskie przepisy są zgodne z prawem UE i nie stanowią dyskryminacji obywateli innych krajów członkowskich ani złamania unijnej swobody świadczenia usług i przepływu towarów.

Trybunał uznał, że nie, gdyż środki odurzające nie są zwykłym towarem i ich sprzedaż nie jest objęta swobodami przepływu na wspólnym unijnym rynku. Ponadto, chociaż ich sprzedaż jest tolerowana w coffee shopach, pozostaje zabroniona we wszystkich państwach członkowskich UE.

Uciążliwa turystyka narkotykowa

Zakaz udzielania wstępu do coffee shopów nierezydentom stanowi środek mogący w zasadniczy sposób ograniczyć turystykę narkotykową i w konsekwencji wywoływane przez nią problemy. Inne środki wdrożone w celu zwalczania turystyki narkotykowej i związanych z nią uciążliwości okazały się niewystarczające i nieskuteczne w świetle zamierzonego celu – głosi wyrok.

Według władz Maastricht, 14 coffee shopów znajdujących się w tej gminie przyciąga około 10 tys. odwiedzających dziennie, czyli ponad 3,9 mln rocznie. 70 proc. odwiedzających nie mieszka w Holandii.

Holenderskie władze podkreślają, że za niewinną z pozoru turystyką narkotykową kryje się w rzeczywistości międzynarodowy handel środkami odurzającymi i zorganizowana przestępczość, co stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa wewnętrznego UE.

via: Gazeta Wyborcza



Dodaj szybki komentarz


  Jeżeli masz już konto Zaloguj się

Komentarzy: 3

  1. avatar
    Trueno

    Niestety prawda. Jak jeszcze jakos przed majem wchodzilem do kazdego kofika z belgijskim dowodem, tak teraz juz nie da rady. Swoja droga gdzie tu ku*wa sens i logika, to ja nie wiem. To logiczne, ze teraz czarnuchy z holenderskimi dowodami stoja jawnie na ulicach i sprzedaja palenie i inne dragi. Uwierzcie mi, trzeba byc totalnym tumanem zeby pojechac do Maastricht, zwlaszcza pora wieczorowa i nie zalatwic sobie palenia na ulicy. Dilerzy sami chodza i jawnie zaczepiaja ludzi na ulicy. Jak ktos nie jest w ciemie bity i sie umie potargowac, to i nawet przyzwoicie na tym wyjdzie. Ale wiadomo, kofik to kofik. Zawsze waga, pewnosc, wybor… Jak juz ktos sie bedzie decydowal brac od jakichs turasow nieopodal Mississippi, to za zadne skarby nie dajcie sie wyciagnac tam na dol w okolice mostu, mnie juz tez kiedys tak chcieli wykiwac, a wole nie myslec jakby sie to moglo skonczyc, bo bylo ich w sumie trzech, a po pieciu minutach juz trzydziestu

  2. avatar
    Klaudia

    zero prawdy w tym artykule. w każdym coffee shopie w Maastrichcie nadal mogą kupować obywatele jak i mieszkańcy krajów granicznych. Wczoraj byliśmy ze znajomymi erazmusami w Mississipi – 8 osób, każdy z innego państwa europy, wystarczyła belgijska legitymacja studencka. Ten przepis wszedł w życie dopiero w listopadzie 2011 ! W belgii również jak najbardziej legalnie możesz mieć 3g na własny użytek a nawet zasadzić sobie dwie roślinki. Co do sprzedawania większych ilości – niewątpię, że tak jest, ale raczej tylko z jakimiś dilerami, bo ja nigdy nie widziałam żeby komuś sprzedali więcej niż 5g, zawsze mówią, że to max.

  3. avatar
    niepalacy

    To naprawde w coffee shopach w holandii nie sprzedadza obcokrajowcom nawet jednego jointa?

Polecamy: Bangla Wall