7 222 odsłon

Dopalaczomaty czyli czeski kredens

1 grudnia w polskich sklepach i klubach ma stanąć co najmniej 400 dopalaczomatów – zapowiada firma, która zajmuje się ich dystrybucją

Używając zagranicznego serwera, kupisz żeton, za który w Polsce w automacie odbierzesz dopalacze

Dopalaczomat wygląda jak automat, w którym można kupić gumę do żucia i zabawkę w zamykanej kulce. Sieć dopalaczomatów w Polsce w błyskawicznym tempie tworzy poprzez stronę internetową spółka Cyberfire Plus z siedzibą w Pradze i 100-procentowym polskim kapitałem.

Kto stoi za tą firmą? Tajemniczy 29-letni Polak, który – jak twierdzi pracownik firmy – „prowadzi różne projekty w Polsce, Czechach i Niemczech”. Nie ujawnia ani jego, ani swojego nazwiska. Dystrybucją towaru zajmuje się „czeska, legalnie funkcjonująca spółka”. Jednak jej przedstawiciel mówią: – Nigdy wcześniej nie zajmowaliśmy się dystrybucją artykułów kolekcjonerskich dopalaczopochodnych.

Duży projekt w 14 dni

W piątek w Polsce obowiązywać zacznie nowa ustawa antydopalaczowa. Zakazuje wytwarzania i wprowadzania do obrotu na terenie Polski jakichkolwiek substancji (w tym roślin, grzybów i ich części) lub produktów, które mogą być używane jak środki odurzające lub substancje psychotropowe, czyli tzw. środków zastępczych, którymi określono dopalacze. Ale pomysłodawca dopalaczomatów wie, jak obejść te zakazy.

Reklama na stronie internetowej głosi: „Ponad 400 punktów w Polsce. Legalnie, natychmiastowo – z automatów”.

Kontakt z firmą odbywa się wyłącznie poprzez stronę internetową i e-mail.

Zainteresowanie jest ogromne – przyznaje pracownik. – W ciągu pierwszych czterech dni od opublikowania witryny tylko poprzez marketing szeptany mieliśmy ponad 30 000 wejść na stronę”.

Aby dowiedzieć się szczegółów, trzeba wysłać e-mail na adres podany na stronie. Tą samą drogą można pobrać plik opisujący „szczegóły współpracy” oraz otrzymać login i hasło do pobrania umowy, żeby móc nabyć dopalaczomat (z wyposażeniem startowym kosztuje 6100 zł brutto).

Pytamy o szczegóły tego przedsięwzięcia. Odpowiedź – od osoby podpisanej jako Dawid B. – też przychodzi e-mailem: „To bardzo duży projekt zrealizowany w rekordowym czasie 14 dni”.

Firma podaje, że 1 grudnia dopalaczomaty staną w barach, na stacjach benzynowych, w sklepach monopolowych.

Ile ich będzie? „Codziennie podpisywane są nowe umowy na prowadzenie punktu spedycyjnego” – tłumaczy Dawid B. Dziś wiadomo, że automatów będzie co najmniej 400.

Na czym polega ominięcie ustawy zakazującej handlu dopalaczami? Przede wszystkim na korzystaniu przez firmę z zagranicznych serwerów.

Zakup substancji – online lub poprzez SMS – odbywać się będzie – formalnie – na serwerach kraju bardziej liberalnego niż Polska” – tłumaczy Dawid B.

A co z odbiorem? Zamawiający już w Polsce, np. w barze, gdzie stoi dopalaczomat, okazuje otrzymany na telefon komórkowy kod zamówienia, dostaje żeton będący potwierdzeniem zapłaty, wrzuca go do automatu i odbiera przesyłkę.

Można wykonać całą czynność, wchodząc do danego punktu i okazując na wyświetlaczu kod wydającemu” – wyjaśnia B. Zakup dopalacza trwa góra kilka minut.

Firma twierdzi, że będzie to legalne, bo formalnie sprzedaż nie będzie się odbywała w Polsce. W naszym kraju jedynie dojdzie do odebrania przesyłki. „Sprzedaż zachodzi tam, gdzie jest zamówienie i wysyłka” – wyjaśnia Dawid B., pisząc o zagranicznych serwerach.

Dawidów B. może być dużo – twierdzi Dawid Bratko. – Ja wychodzę z tego biznesu. Teraz dystrybuuję napoje energetyzujące.

Bez proszków i pigułek

Cyberfire Plus w Polsce zapowiada też, że uruchomi sprzedaż dopalaczy, korzystając z sieci 400 paczkomatów należących do innej firmy (w sumie byłoby więc aż 800 punktów takiej dystrybucji).

Jak to będzie działało? Dawid B.: „Zamawiający otrzymuje SMS z powiadomieniem. Wpisuje kod w automacie i odbiera przesyłkę. Czas oczekiwania 24 h. Wysyłka poprzez własną firmę kurierską z Czech do Polski. Zleceniodawcą jest nasza spółka”.

Cyberfire Plus ma też inną propozycję dla klientów – sami odbieraliby paczkę od kuriera.

Dawid B. wysyła e-mailem przepis, na którym spółka Cyberfire Plus opiera swój pomysł. Powołuje się na rozporządzenie ministra finansów w sprawie kontroli przesyłek pocztowych.

Zdaniem firmy sam fakt podejrzenia, że w przesyłce są dopalacze, nie może być podstawą do kontroli.

Co będzie w paczkach? Cyberfire Plus ma zamiar sprzedawać tylko substancje do palenia, konkretnie „mieszanki ziołowe imitujące działanie marihuany, zwane potocznie dopalaczami. (…) Zdajemy sobie sprawę ze szkodliwości niektórych substancji, dlatego zdecydowaliśmy się nie wprowadzać do obrotu substancji w proszkach i pigułkach.” – tłumaczy Dawid B. I dodaje: „Może to będzie kompromis dla polskiego rządu”.

Powołuje się przy tym na Czechy, gdzie zliberalizowano prawo i posiadanie niewielkiej ilości marihuany (15 gramów) nie jest karane.

Jego zdaniem jedynym wyjściem jest legalizacja. Zapowiada więc, że na stronie internetowej znajdzie się petycja do rządu w tej sprawie, „aby zakończyć proceder zabaw w kotka i myszkę”.

Czy Dawid B. to Dawid Bratko, łódzki „król dopalaczy”?

Nic na ten temat nie wiem. Dopalaczomaty? Pierwsze słyszę. Dawidów B. może być dużo – mówi król dopalaczy. – Ja wychodzę z tego biznesu. Teraz dystrybuuję napoje energetyzujące.

via: Rzeczpospolita



Dodaj szybki komentarz


  Jeżeli masz już konto Zaloguj się

Komentarzy: 6

  1. avatar
    iskra

    takie to sprytne ze po tym gownie ludzie pluca wypluwaja

  2. avatar
    kitowiec

    juice dla Lecha … hehehe sprytne

  3. avatar
    szak

    ………… podrabiana baczka z automatu ……..
    Pozwólcie ze nie skomentuję 😉

  4. avatar
    tyMon
  5. avatar
    zainteresowany

    Adres witryny poprosze :)

    Bo w googlu tylko te informacje w wszystkich polskich gazetach ale adresu brak.

  6. avatar
    tyMon

    pomysłowość Słowian nie zna granic

Polecamy: Bangla Wall