6 231 odsłon

Kres liberalnych obyczajów w Holandii? Coffee shopy na cenzurowanym

Coffee shopy z marihuaną, z których od ponad trzech dekad słynie Holandia mogą zakończyć swoją działalność. Nadchodzący rząd myśli o odwrocie od polityki tolerancji – pisze „Financial Times”

„Coffee shopy znalazły się wśród kilku obszarów, które nowa koalicja trzech partii chce ograniczyć, jeśli nie zlikwidować. Z porozumienia opublikowanego w zeszłym tygodniu wynika, że miałyby się one zamienić w zamknięte kluby, do których dostęp mają wyłącznie ich członkowie, a te, które znajdują się w promieniu 350 m od szkół miałyby zostać zamknięte” – czytamy w brytyjskim dzienniku. Politycy forsują również zakaz sprzedaży marihuany obcokrajowcom, co dla wielu coffee shopów, zwłaszcza w Amsterdamie, oznaczałoby koniec działalności. – To frontalny atak – mówi Gerrit Jan ten Bloemendal, wiceprzewodniczący marihuanowego lobby. Atak ten jest częścią szerszej inicjatywy, promowanej przez Geerta Wildersa, znanego populistę i przewodniczącego antymuzułmańskiej Partii Wolności, która w czerwcowych wyborach zebrała 1,4 mln głosów i zdobyła 24 mandaty w 150-osobowym parlamencie. Jego ugrupowanie uczestniczyło w pracach nad zaostrzeniem prawa, choć formalnie nie jest częścią koalicji.

Jednak państwo od lat stopniowo ograniczało działalność lokali, w których można było legalnie kupić na własny użytek i zażyć miękkie narkotyki, jak np. marihuana czy halucynogenne grzybki. W efekcie liczba coffee shopów spadła do ponad 700 w całym kraju z 1,4 tys. w 1995 r. Od 2007 r. sprzedawać alkoholu. Również reklama lokali została poważnie ograniczona. Nie wolno im zamieszczać na wystawach liści marihuany, ani napisów, informujących o możliwości zakupu narkotyków. – Jeśli reforma zostanie przeprowadzona, to na pewno uderzy w nasz biznes – powiedział Maciej Truszkowski, właściciel niewielkiego coffee shopu Sevilla w Amsterdamie. „Główne źródło przychodów Sevilli sugerują jednak liczne portrety Boba Marleya” – pisze Stanley Pignal w FT. Truszkowski twierdzi, że zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie sprzedawał marihuanę obcokrajowcom. – Nawet bez coffee shopów, Amsterdam będzie znany ze swoich konopi. Tak czy siak, interes będzie się kręcił – mówi właściciel Sevilli.

Wszystko wskazuje na to, że zasoby tolerancji Holendrów się kończą. Atak na coffee shopy zbiegł się bowiem w czasie z zaostrzeniem prawa dopuszczającego prostytucję. Według Paula Schnabela, szefa rządowej agencji ds. społecznego i kulturalnego planowania rośnie przekonanie, że polityka tolerancji nie osiągnęła swego celu. A było nim kontrola negatywnych skutków narkotyków i prostytucji. – W holenderskim społeczeństwie jest silna tendencja do kontrolowania rzeczy poprzez ich legalizację. To pragmatyczna tradycja wynikająca z kultury narodu, który przez stulecia trudnił się handlem. Szukamy lepszej alternatywy dla problemów, których nie da się wyeliminować – tłumaczy. I zaraz dodaje: Społeczeństwo jest mniej skłonne do tolerancji niż kiedyś. Być może 30 lat temu byliśmy bardziej na luzie.

Politykę tolerancji kwestionują nie tylko prawicowi populiści. Centroprawica oraz liberalna partia VVD również odwróciły się od pomysłów, które same promowały przez lata. – Liberalny konsensus, który stał u podstaw tego podejścia teraz zniknął – uważa André Krouwel z wydziału nauk politycznych Free University w Amsterdamie.

via: Wyborcza.biz



Dodaj szybki komentarz


  Jeżeli masz już konto Zaloguj się

Komentarze

Brak komentarzy

Polecamy: Bangla Wall