4 251 odsłon

Napadł na bank, bo zabrakło mu na dopalacze!

Igor M. podczas napadu

– Gdyby nie dopalacze i moje uzależnienie, nie zrobiłbym tego – zapewniał w zeznaniach Igor M. (24 l.), którego dopalacze uzależniły w trzy miesiące. Doprowadziły go do takiego stanu, że marzył tylko o tym, by je zażywać. A że nie miał pracy, dwukrotnie obrabował bank przy ul. Retkińskiej w Łodzi. Prawie wszystkie pieniądze – ponad 12 tys. zł wydał na dopalacze

Igor M. nie ukrywał przed sądem, że używał wcześniej marihuanę. Ale kiedy spróbował dopalaczy, przestał. Marihuana okazała się za słaba. Kupował więc dopalacze. Najpierw pół grama dziennie wystarczało dla trzech osób. Z czasem dawki trzeba było zwiększać.

– Potrzebowałem coraz więcej, nawet 3-4 gramy dziennie – zeznawał po zatrzymaniu. – Nie wystarczało mi już pieniędzy, bo nie miałem pracy. Postanowiłem napaść na bank. Widziałem to w filmie.

Portret pamięciowy Igora M.

Igor M. pożyczył od matki samochód i pojechał na Retkinię. Auto zaparkował przed marketem i chciał zrobić rozpoznanie. Mała agencja banku rzemiosła wpadła mu w oko przypadkiem. Dostrzegł, że w środku są tylko dwie pracownice.

Nie wahał się. Wyciągnął nóż i od razu zażądał pieniędzy. Dostrzegł, że kasjerka usiłuje włączyć alarm. Ostrzegł, by tego nie robiła, bo to się źle skończy. Wtedy druga kobieta dała mu pieniądze. Osiem tysięcy złotych wystarczyło na miesiąc zażywania dopalaczy. A kiedy pieniądze się skończyły, postanowił powtórzyć napad. Szukał odpowiedniego banku, ale wszędzie kasjerki od klientów oddzielały szyby.

Zrezygnowany pojechał do banku, który już okradł wcześniej. Znów wbiegł do środka i od progu zażądał pieniędzy. Tym razem zdobył ponad 5 tys. zł. Znów wszystko wydał w sklepie z dopalaczami w centrum Łodzi. Wpadł niespełna miesiąc później, bo bankowe kamery nagrały jego twarz. W dodatku portret pamięciowy był dokładny – jak podkreślił sędzia – jak fotografia.

Nie było najmniejszych wątpliwości, że obu napadów dokonał Igor W. Sam zresztą tego nie krył. Przyznał się do winy i przeprosił kasjerki, które napadł. — Gdyby nie dopalacze i moje uzależnienie, nie zrobiłbym tego — zapewniał w zeznaniach. Igor M. nie był karany, współpracował w śledztwie i przyznał się do winy, więc sąd wymierzył dość łagodny –wyrok niespełna 6 lat więzienia.

Sławomir Wlazło, sędzia przewodniczący składu orzekającego Sąd ma nadzieję, że oskarżony zrozumiał, że okrutne czyny jakich się dopuścił są naganne i nieopłacalne. Gdyby nie to, że okazał skruchę kara jest niska, bo za taki czyn wyrok mógłby sięgać 10 lat więzienia.

via: fakt.pl

Igor M. napadł na bank, bo brakowało mu na dopalacze

Sędzia Sławomir Wlazło

Dwa razy napadł na ten sam bank

Igor M. na ławie oskarżonych



Dodaj szybki komentarz


  Jeżeli masz już konto Zaloguj się

Komentarzy: 3

  1. avatar
    dam

    niezle sci-fi.

  2. avatar
    LuTY

    Ale do sadu ubral sie odpowiednio :)

  3. avatar
    melon

    no na inteligenta to on nie wygląda

Polecamy: Bangla Wall